Aktualności

Wyniki 3 dla frazy praca:
Dodano:
13
LUT
2015
Obywatele powinni zdecydować, czy chcą kandydata nieznanego, ale zwykłego - takiego jak oni, który swoją pracą utrzymuje rodzinę i na co dzień tak samo jak oni doświadcza niepełnosprawności państwa polskiego oraz pychy, buty i lenistwa aparatu urzędniczego i polityków. Dostaje mandaty, bo nie zasłania się immunitetem. Może ma długi, raz lepiej raz gorzej prosperujące przedsiębiorstwo, ma kredyt we frankach itp. itd.
Czy wolą napompowanego przez marketing z krwi i kości polityka, który całe życie nie zarobił ani złotówki pracując tak jak każdy z nas, nie walczył o miejsce pracy na rynku, zawsze kręcił się wśród kolegów polityków i jeśli pracował, to w urzędach, a teraz jest europosłem z 40 tys. co miesiąc i zagwarantowaną od 44 roku życia emeryturą po 3 tys. euro miesięcznie.

Życiorys Andrzeja Dudy

Absolwent II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie. W latach 1984–1990 należał do harcerstwa. Działalność tę zakończył jako drużynowy 5 KDH „Piorun” w strukturach ZHP, wchodzącej w skład Szczepu 5 KDH „Wichry” (następnie ZHR).

W 1996 ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W lutym 1997 rozpoczął pracę naukowo-dydaktyczną w Katedrze Postępowania Administracyjnego UJ. W październiku 2001 został zatrudniony w Katedrze Prawa Administracyjnego UJ. W styczniu 2005 uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych (na podstawie rozprawy Interes prawny w polskim prawie administracyjnym).

Po wyborach parlamentarnych w 2005 rozpoczął współpracę z Klubem Parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Jako doradca KP PiS uczestniczył w pracach komisji parlamentarnych (Sejmu i Senatu).

Z dniem 1 sierpnia 2006 na wniosek ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry został powołany przez premiera na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. W resorcie odpowiadał za legislację, współpracę międzynarodową i przebieg informatyzacji sądów i prokuratur. Z funkcji wiceministra został odwołany przez Jarosława Kaczyńskiego 15 listopada 2007 w związku z wyborem przez Sejm w skład Trybunału Stanu.

16 stycznia 2008 objął stanowisko podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 5 lipca 2010, po wyborze Bronisława Komorowskiego na urząd Prezydenta RP, złożył dymisję z zajmowanego stanowiska, a dzień później został odwołany[1]. W 2010 kandydował bez powodzenia z ramienia PiS na prezydenta Krakowa, uzyskał mandat radnego miasta[2]. W 2011 wystąpił w filmie dokumentalnym o katastrofie smoleńskiej pt. Mgła.

W wyborach parlamentarnych w 2011 z listy PiS został wybrany na posła VII kadencji w okręgu krakowskim, otrzymując 79 981 głosów[3]. 27 listopada 2013 został rzecznikiem prasowym PiS[4], pełnił tę funkcję do 9 stycznia 2014.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 z ramienia PiS uzyskał mandat eurodeputowanego VIII kadencji[5], tym samym wygasł jego mandat do Sejmu RP[6]. 6 grudnia 2014 rada polityczna PiS zatwierdziła jego kandydaturę jako kandydata partii w wyborach prezydenckich w 2015[7].

» http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Duda
Dodano:
18
STY
2015
Najwięcej dowiemy się od polityków, jak już kończą.

Właśnie Napieralski wyznał, że zajmowanie się polityką, to nie jest praca.

Grzegorz Napieralski - (cytuję) "mam dwie córki, Alę i Olę, i żonę, mam rodzinę i muszę ją utrzymać, jak nie polityka to będę musiał iść do pracy, no trudno".

Referendum Odpowiadamy: "Może tylko w Pana wydaniu, Panie Napieralski i w wydaniu 459 Panu podobnych leniów, którzy nawet nie czytają ustaw, nad którymi głosują." Jak zagonić leni do pracy?

Demokracja Bezpośrednia - a polityk będzie pracował na pewno ciężej, niż Ty.

Dodano:
27
GRU
2014
Po nieudanej, nocnej próbie zmiany Konstytucji RP, którą próbowała przeprowadzić koalicja PO-PSL-TR-SLD, warto wyjaśnić o co tak naprawdę chodziło jej autorom.



Zanim jednak to nastąpi, zwróćmy uwagę na skład tej dziwacznej, bardzo egzotycznej koalicji. O ile współpraca Janusza Palikota z partią rządzącą dziwić nie może bo od początku kontrowersyjny poseł był jej mniej lub bardziej cichym koalicjantem, to stanowisko SLD zdumiewa. Gdy do tego dodamy, że zmiana Konstytucji miała prowadzić do możliwości prywatyzacji polskich lasów, sytuacja jest bardziej niż zdumiewająca.

A wracając do meritum. W dużym uproszczeniu Lasy Państwowe są jednostką organizacyjną Skarbu Państwa. W tej formie funkcjonującą od lat, co powoduje, że w zasadzie nie ma możliwości przejęcia polskich lasów przez podmioty prywatne, bo przecież zasadniczo nie można sprywatyzować państwa.

Proponowana ustawa o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej projektowana przez Komisję Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa proponuje:

Art. 1 W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483, z późn. zm.)………….. dodaje się art. 74a w brzmieniu:

„Art. 74a 1. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa są dobrem wspólnym i podlegają szczególnej ochronie. 2. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie. 3. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa są udostępniane dla ludności na równych zasadach. Zasady udostępniania i gospodarowania lasami określa ustawa.”

Obecnie Art. 74 Konstytucji RP nie mówi nic o Lasach Państwowych. Co proponuje projekt? Nic innego jak tylko możliwość przekształcania własnościowego, czyli np. sprzedaż podmiotom prywatnym w drodze ustawy. A ustawę, jak wiadomo, dalece łatwiej jest przegłosować niż zmienić formę prawną Lasów Państwowych, co byłoby niezbędne, aby móc dokonać przekształcenia własnościowego lasów. Przy sprzyjających okolicznościach, wieczorną lub nocną porą można przegłosować każdą ustawę.

A zatem otwieramy drogę do prywatyzacji Lasów Państwowych? Tak prawdopodobnie miało być. Na wszelki wypadek głosowanie ustalono na godziny nocne, licząc zapewne, że łatwiej będzie ustawę przeforsować i ukryć przed obywatelami. Ale mimo tych „sprytnych” zabiegów, zabrakło 5 głosów do tego, aby udało się zmienić Konstytucję RP. W głosowaniu za zmianą opowiedziało się 291 posłów, 150 było przeciw.

Niech już tylko ciekawostką będzie fakt, że gdyby proponowane zmiany Konstytucji weszły w życie, byłyby one sprzeczne z co najmniej jednym artykułem już istniejącym w Konstytucji.