
Wyniki 3 dla frazy informacja publiczna:
Dodano:
Media milczą i tym ważnym wydarzeniu.01
MAR
2015
Na szczęście wedle ostatnich badań, już ponad 50% odbiorców czerpie informacje z internetu a nie z mediów tradycyjnych.
Podajemy zatem ważną informację - antybankowy bunt, który głęboko popiera Demokracja Bezpośrednia, nabiera siły.
Jest nas 1,5 mln wyborców i nawet bez rewolucji, głosując przy uranach, zmienimy ten kraj, odbierzemy władzę bankowemu lobby i ich sługom.
W TVN i Polsacie kłamstwo, jakoby dzisiejszym na marszu STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU było „ponad 500 osób”.
Byłem tam, było ok. 4-5 tysięcy, licząc ostrożnie.
Manifestację rozpoczął alarmowy sygnał kilkuset budzików, bo manifestanci chcą obudzić śpiące polskie państwo, które nie reaguje na fakt, że banki całkowicie ignorują polskie prawo i prawomocne wyroki polskich sądów.
Po odśpiewaniu przez zebranych Mazurka Dąbrowskiego (4 zwrotek!) przemawiali m.in. Tomasz Sadlik, założyciel stowarzyszenia Pro Futuris, najdłużej toczący bój z bezkarnością banków, prof. Witold Modzelewski, któremu niedawno groził wicepremier Piechociński za jego zaangażowanie w obronie ofiar banksterów, a także oszukani przez banki kredytobiorcy z kilkunastu miast Polski. W imieniu prezydenta manifestantów przyjął minister Jan Lityński oświadczając, że prezydent zamierza utworzyć komisję, w której protestujący spotkają się z bankami. Wypada zapytać: a gdzie instytucje państwa powołane, by strzec prawa? To ich bierność jest największym problemem. Złodzieje próbują kraść, ale gdy policja działa, kradną mniej albo wcale. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy złodzieje widzą całkowitą bierność policji, to ich ośmiela i zaprasza kolejnych. Ten właśnie problem mamy w Polsce w sprawie kredytów indeksowanych.
Gdy marsz ruszył – na czele podążał opasły bankier we fraku, cylindrze, z pierścienami na palcach i cygarem w zębach, który w jednej ręce trzymał bat, a drugą ciągnął łańcuch którym spętana była polska rodzina. Filmowały ten obrazek kamery wszystkich telewizji. Kolejnymi przystankami był bank Millenium, na drzwiach którego manifestanci zawiesili prawomocne wyroki sądu, który w imieniu Rzeczpospolitej „uznał za nielegalne i zakazał bankowi Millenium stosować w obrotach z klientami” kilka klauzul, które bank nadal stosuje w 58 tysiącach umów tzw. kredytów indeksowanych. Jakby wyroków sądów RP w ogóle nie było. Podobne wyroki i orzeczenia manifestanci zawiesili na kolejnych bankach na drodze marszu: PKO SA, BPH, Reiffeisen, Getin, Agricole, mBank, PKO BP, WBK… W sumie na 1200 metrowej trasie przemarszu znalazło się 10 banków, przed którymi manifestanci skandowali „Który kradnie, ten upadnie!”
Kolejnymi adresami, pod które zapukali manifestanci było ministerstwo finansów, Komisja Nadzoru Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tam także dzwoniły budziki, grały trąby, biły bębny – by obudzić śpiące państwo. KNF oświadczył, że jeśli otrzyma 10 tys. petycji, zajmie się sprawą. Telewizje Polsat (szefowa Nina Terentiew , szef informacji Jarosław Gugała) TVN (szefowie Edward Miszczak i Adama Pieczyński) skłamały że było 500 osób. TVP Info zamieściło rzetelną relację, słusznie oceniło liczbę manifestujących na kilka tysięcy.
W Wiadomościach TVP 1 (szef Piotr Kraśko) informacja o wielotysięcznej manifestacji w stolicy dotyczącej zdesperowanych kilku milionów Polaków zajęło… 2 sekundy i było wyłącznie ujęciem roześmianej Anny Grodzkiej defilującej w marszu. Potem nastąpiła 4 minutowa opowieść czy sukienka jest biało-zlota czy niebiesko-czarna i skąd wynikają różnice w postrzeganiu kolorów.
Podczas afery frankowej blokada informacji niekorzystnych dla banków w Wiadomościach TVP1, w TVN i Polsacie nigdy jeszcze nie była tak ostentacyjna jak dzisiaj. Bankowi lobbyści dwoją się i troją, ale też gwałtowny wysyp reklam banków w tychże telewizjach ma tu pewnie swoje znaczenie. Dzisiejszy marsz grupował bardzo różne środowiska i sympatie polityczne – od lewicy po prawicę. Wiele nas różni, ale łączy nas jedno: pragnienie i żądanie, by żyć w państwie prawa, by banki i wielki korporacje przestały drwić sobie z polskiego prawa i strzyc Polaków jak spętane barany - przy całkowitej bierności polskiego państwa.
Dzisiejsze kłamstwo i knebel Polsatu Niny Terentiew, TVN-u Edwarda Miszczaka i Adama Pieczyńskiego oraz Wiadomości Piotra Kraśki ma jedną dobrą stronę: te 5 tysięcy uczestników, ich rodziny i przyjaciele zobaczyli jak działają w Polsce największe telewizje. Jeśli dotąd sądzili, że ich problemem są okradające ich banki i bierna władza, to teraz wiedzą już, że w największych mediach czeka ich mur.
Manifestanci zaśpiewali dziś „Mury” Jacka Kaczmarskiego. Łącznie z tą trzecią, nie zawsze wykonywaną, smutną zwrotką: „a mury rosną, rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg”.
Mieli też manifestanci wyborczą urnę – nie taką jak standardy III RP, ale całkowicie przezroczystą. Najpierw pokazali franki skandując „żeby banki zobaczyły franki”, potem pokazały, że na odwrocie rzekomych franków w istocie są złotówki, że to są wszystko kredyty złotówkowe, a potem wrzucali te franko-złotówki do urny zapowiadając, że w tegorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych będą głosować na tego, kto przedstawi im najbardziej wiarygodny plan położenia kresu bankowemu bezprawiu.
Dodano:
Jak już wiecie, Narodowy Bank Szwajcarii (SNB) odblokował kurs franka, zaskakując rynki światowe.16
STY
2015
Możliwe, że na tę decyzję miało wpływ referendum grudniowe, o którym pisaliśmy.
Co prawda referendum odrzuciło propozycję pokrycia 20% w złocie, ale obecna decyzja SNB jest de facto ukłonem w stronę "utwardzania" franka.
Analitycy w SNB widać uznali, że postępująca dewaluacja waluty euro idzie za daleko, i postanowili się od tegoż euro "odczepić" schodząc z "magicznego" poziomu 1,20 franka za 1 EUR. Zatem "drukarkę" franków wyłączono, powodując wstrząs na rynkach.
Decyzja z 15 stycznia jest kontrowersyjna, ale w długim okresie dla Szwajcarii może być korzystna. Zapewni jej pozostanie - wg długofalowej strategii tego kraju - bezpieczną przystanią finansową.
Wracając do naszego podwórka:
Pani premier Kopacz - gdzie są rzekome stress-testy polskiego systemu bankowego,
które to podobno Pani rząd zamówił od szefa KNF w październiku 2014?
Ekspertyzy KNF dla rządu to informacja publiczna - składamy wniosek o udostępnienie.
Pani Premier gdzie są stres testy związane z frankiem szwajcarskim.
Dodano:
Zmiana.13
STY
2015
Czas, by również polskie prawo pozwalało większości decydować. W tym także zawetować nieudane decyzje. Nic bez zgody Narodu.
Można by wymieniać dziesiątki spraw, gdzie polski "common sense" czyli opinia publiczna - ta rzeczywista, nie urojona papka z tv - decyduje inaczej, niekiedy lepiej niż Sejm.
Podniesienie wieku emerytalnego? Do kosza.
Szkoła dla 6-latków? Do kosza.
Kierunek przepływu pieniędzy publicznych? Od dołu do góry, a nie odwrotnie jak teraz.
Janosikowe? Do kosza, albo rzędu 15% a nie 98%!

Referendum - decyzją społeczeństwa. Referendum to dla Szwajcarów najdoskonalsza forma demokratycznego udziału obywateli w zarządzaniu własnym państwem.
Prawo do udziału w głosowaniu ma każdy obywatel szwajcarski, który ukończył 18 lat i jest zdrowy na umyśle. Referendum jest konieczne, gdy chodzi o zmianę Konstytucji lub przystąpienie do jakiejś organizacji międzynarodowej. W takich przypadkach wymagane jest spełnienie warunku podwójnej większości. Oznacza to, że dany projekt może być przyjęty tylko wówczas, gdy jest tzw. Volksmehr, czyli większość ważnych głosów oddanych w całym państwie i tzw. Ständemehr, czyli większość kantonów, w których przyjęto dany projekt.
W pozostałych przypadkach wystarczy zwykła większość ważnych głosów oddanych przez uprawnionych w całym państwie.
Zazwyczaj każdego roku są 4 głosowania rocznie (1 w każdym kwartale), a ich daty są ustalone już do końca 2032 r. W tym roku ustalono daty referendum na: 3 marca, 9 czerwca 22 września oraz 24 listopada.
Od 1917 r. referenda są każdego roku, czasami było tylko jedno rocznie. Pierwsze referendum przeprowadzono 6 czerwca 1848 r. Wzięło w nim udział blisko 200.000 osób.
By przeprowadzić referendum w jakiejś sprawie potrzeba 50.000 podpisów pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zebrane w ciągu 100 dni od publikacji wniosku. Prawo głosowania jest traktowane podobnie jak kiedyś polskie "veto", inaczej mówiąc jest to hamulec dany w ręce narodu w stosunku do projektów polityków.