Stop inwigilacji obywateli

Inwigilacja jest to tajna obserwacja lub nadzór nad dowolną osobą. Inwigilację prowadzi się w rozmaity sposób - podsłuchując rozmowy, przechwytując korespondencję czy śledząc czynności dokonywane przez podejrzanego, przy pomocy kamer. W Polsce lista instytucji upoważnionych do inwigilacji obywateli jest naprawdę długa. Inwigilować obywateli mogą: Policja, Straż Graniczna, Wywiad Skarbowy, Żandarmeria Wojskowa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne. Policja nazywa inwigilację „kontrolą operacyjną" i czynności te obejmują m.in. sprawdzanie przesyłek obywateli i wykorzystywanie ich jako dowodów w sprawach. Bardzo zbliżone kompetencje posiadają inne służby. Siedem rodzajów służb upoważnionych jest do inwigilowania obywateli i reguluje tę kwestię aż siedem odrębnych aktów prawnych. To oczywiście prowadzi do rozmycia odpowiedzialności w przypadku przekroczenia uprawnień. W zasadzie każdy z nas może być podsłuchiwany, jego korespondencja zostać naruszona a jej zawartość nawet zarekwirowana. Służby mogą w każdej chwili uzyskać dostęp do historii naszych połączeń w Internecie, naszej korespondencji. Korporacje, uczelnie i inne instytucje które posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat obywatela zawsze muszą dostarczyć je gdy tylko służby sobie tego zażyczą. Zgodnie z prawem dostawcy usług telekomunikacyjnych muszą magazynować dane telekomunikacyjne przez okres dwóch lat, do dyspozycji uprawnionych służb. Przekazanie danych uprawnionym służbom wymaga zgody sądu, co nie zawsze jest przestrzegane.

Drugim aspektem wszechobecnej inwigilacji są jej koszty. W 2011 roku złożono aż 1,856,888 wniosków o udostępnienie billingów telefonicznych. Liczba ta wzrosła o ponad pół miliona w porównaniu z 2010 rokiem i jest najwyższa w Europie. Koszty operacyjne sięgać muszą milionów złotych, a nie są oficjalnie podane do wiadomości publicznej!

To doprowadziło do sytuacji gdy z nieufnością podchodzimy nie tylko do państwa, ale także do samych siebie. Nie potrafimy zbudować obywatelskiego społeczeństwa w atmosferze podejrzliwości i donosicielstwa. Jest oczywiste, że sprzyja to rządzącym, którzy wykorzystują służby celem śledzenia obywateli własnego państwa, a zwłaszcza tych, którzy narażają ich na odsunięcie od władzy. Tłumaczą się "aspektami bezpieczeństwa" lecz jest to kłamstwem, bowiem nie udowodniono korelacji pomiędzy wzrostem ilości podsłuchów a stopniem poczucia bezpieczeństwa wśród Polaków. Partia Demokracja Bezpośrednia nie zgadza się na inwigilację obywateli i dlatego:

  1. Znormalizuje sytuację prawną służb. Kwestie prowadzenia inwigilacji zostaną ujęte w jednym akcie prawnym, którego przepisy będą stosowane odpowiednio dla każdej ze służb. W ten sposób sądy kierować się będą jasnymi kryteriami oceniając czy funkcjonariusze nie przekroczyli swoich uprawnień.

  2. Zautonomizuje służby w stosunku do ministerstw, którym dotychczas podlegają. Odpolitycznienie służb pozytywnie wpłynie na ich funkcjonowanie. Obecnie różne służby podlegają pod różne ministerstwa co rozmywa ich odpowiedzialność, a jednocześnie zmusza do wykonywania działań z politycznego polecenia.

  3. Wprowadzi zapis dotyczący poszanowania praw człowieka oraz godności obywatela jako ustawowej granicy, której funkcjonariusze służb nie będą mogli przekroczyć prowadząc śledztwo.

Służby powinny dbać o bezpieczeństwo lecz jednocześnie szanować poglądy obywatela, religię, jego preferencje polityczne, seksualne, system wartości, uczucia, a ponadto respektować Prawa Człowieka. Granica prowokacji służb jest w punkcie, gdy dochodzi do naruszenia podstawowych praw obywatela. Tymi wartościami powinniśmy kierować się wyznaczając granicę pomiędzy bezpieczeństwem społeczeństwa a niekontrolowaną inwigilacją.

Patryk Miguel Konior 2014-03-31 21:33:07
Gdybyśmy my, jako ludzie, siebie nawzajem nie okradali, nie gwałcili i nie stwarzali nawzajem zagrożenia, to nie byłoby czegoś takiego jak monitoring. Ile przestępców udaje się stosunkowo szybko złapać właśnie dzięki obrazowi zarejestrowanemu na kamerach przemysłowych?

Pytanie z innej beczki: ilu jest kierowców, którzy nagrywają niebezpieczne sytuacje na drodze, a następnie sami udostępniają nagrania policji? Jeśli ktoś wie, że jest obserwowany to nie będzie jeździł jak kretyn, bo nie musi go złapać fotoradar, to może być starszy pan w matizie, który ma kamerkę na przedniej szybie. Boję się, żeby proponowane zmiany przypadkiem nie ułatwiły zadania właśnie takim "piratom drogowym".
Juliusz Jerzy 2014-02-23 18:01:32
Ze służbami bym postępował mniej jawnie i ostrożniej!
Albert Juszczyk 2012-12-01 07:43:30
poszanowanie praw człowieka jest ściśle zależne od jego portfela \albo ilości pestek w magazynku
Waldemar Jakowlew 2012-10-28 14:03:45
Nierealne !