Zmiana której miało nie być

Data: 20.11.2012 17:16

Waldemara Pawlaka myślę nikomu nie trzeba przedstawiać. Uważam, że jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów polskiej sceny politycznej. Zasłużył sobie na tą pozycje wieloletnią pracą na Wiejskiej. Nie trzeba go lubić, tak jak nie trzeba lubić Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednak należy prztznać, że nigdy nie bał się brać na siebie odpoiedzialności. Dzięki temu, że PSL jest "partią obrotową" jako jej szef wielokrotnie zasiadał na szczytach władzy. Wydawało się, że jego pozycja jest niepodważalna. Jednak jak to w życiu bywa, nie ma ludzi nie zastąpionych. Na nic zdały się podróże w teren i rozmowy z przedstawicielami opozycji parlamentarnej. Delegaci na partyjny zjazd zdecydowali, że nie chcą już aby Waldemar Pawlak im szefował. Zaskoczenie, także w szeregach koalicjanta. Rzadko się bowiem zdarza taka sytuacja. Jednakże to nie zmiana u steru w PSL-u jest problemem. Każda partia, nawet koalicyjna, ma prawo do zmiany. Kłopot w tym, że były prezes zrezygnował z pełnionych funkcji w rzadzie. Już po wyborach wiadomo było, że Pawlak przegrywać nie umie. Zrezygnacja tylko to potwierdziła. Nie będzie łatwo zastąpić ministra gospodarki w dobie kryzysu i negocjowania unijnego budżetu, ale premier wyjścia nie ma. Nikogo w rządzie na siłę trzymać nie będzie. Resortem pokieruje ktoś inny. Natomiast wcale nie dziwi mnie, że nowy prezes broni się rękami i nogami przed wejściem do rządu. Nie szukam w tym podteków o rychłym rozpadzie koalicji, upadku rządu i wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Janusz Piechocińki jest szeregowym posłem. Nigdy nie pełnił żadnej ważnej funcji w partii. Przewodniczył jedynie Kormisji Infrastruktury. To trochę mało. Dlatego myślę iż należy mu się szacunek, że mierzy zamiary na siły i nie bierze sobie z marszu na głowe trudnego ministerstwa gospodarki, a nad przyjęciem innego resortu się waha. Widać iż nie zależy mu na stołku...Może faktycznie idą zmiany...