Wenezuelski przypadek demokracji

Data: 09.10.2012 11:04

Wenezuela jest państwem położonym w Ameryce Łacińskiej. Stolicą tego państwa jest Caracas a głównym jego bogactwem jest ropa naftowa. Początek mojej powieści pragnę zacząć od bardzo ważnej i wyjątkowej osoby w dziejach tego państwa –Romualda Betancourta. Był on prezydentem Wenezueli po II wojnie światowej na przełomie lat 50 i 60 XX wieku. Osoba która była znienawidzona zarówno przez Stany Zjednoczone które krytykował rozwiązania „siłowe” kryzysu w regionie . Uważał ,że tzw. Walka z komunizmem stanowi jedynie pretekst. Fidel Castro miał za złe ,że głowa państwa Wenezuelskiego nie chce mu sprzedać ropy za pół darmo.  Uważał ( moim zdaniem słusznie) ,że ropa naftowa jest własnością całego narodu.  Jednakże największym dokonaniem było ugruntowywanie systemu demokratycznego dwupartyjnego ( na początku były 3 partie ale w latach 70 jedna z nich zmargelizowała się) .  Stało się tak na mocy porozumienia Punto Fuijo.  System dwupartyjny powodował nepotyzm, korupcję, brak rozsądnej polityki ekonomicznej która spowodowała kryzys roku 1989, próbę zamachu stanu dokonaną przez pułkownika Hugo CHaveza. Partie te nie miały żadnego interesu by reformować kraj  tylko walczyły o przychylność grup społecznych.  Od lat 70 kryzys narastał. W 1989 doszło do masowych protestów w Caracas, do plądrowania sklepów, okradania mienia. Wydarzenia te noszą miano caracazo. Jednakże w 1998 nastąpił przełom. Pojawił się on niczym król słońce.  Na prezydenta w I turze wybrano Hugo Chaveza.  Od początku wzbudzał kontrowersje gdy z pierwszą wizytą dyplomatyczną udał się na Kubę- do Fidela Castro. Oczywiście nie przeszkadzało mu ,że reżim w Hawanie  nie uznaje żadnych innych organizacji politycznych poza własną. Przecież najważniejsza była „rewolucja boliwariańska”. Odkąd rządzi w Caracas El Comendate  retoryka pana prezydenta opiera się na walce z imperializmem amerykańskim. Za jego rządów dzięki misjom boliwariańskim zwalczono analfabetyzm wśród niższych warstw społecznych. Jego zwolenicy mówią też o lekarzach z Kuby który zamian za ropę przyjechali leczyć. Jednakże jak piszę ENrique Krauze brakuje tam lekarstw a lekarze nie mają często elementarnej wiedzy medycznej. To mi przypomina praktyki  studentów medycyny  którzy wyjedżeają najczęściej ze Stanów do Afryki  żeby tam operować ludzi. To ,że umierają często w mękach z powodu braku fachowości. To nic nie szkodzi. Przecież student medycyny z USA przyjechał pomagać a to ,że robił nieudolnie. Przecież nic się nie stało ciekawe ,że gdyby podobne praktyki wykonywał na miejscu poszedł by na wiele lat do więzienia za zabójstwo. Tu pragnę polecieć książkę „Karawana kryzysu” . Kogo obchodzi dziecko w Afryce a kogo obchodzi biedny mieszkaniec slumsów Caracas.  Hugo Chavez wygrał wybory poraz kolejny.  Nie przeszkodziła mu szalejąca przestępczość w stolicy, sprawa wspierania FARC przez króla słońce Wenezueli.  Nawet kontrowersyjna akcji nacjonalizacji ziem też nie stanowiła żadnej przeszkody.  Nie ważne ,że gospodarka wenezuelska jest uzależniona od cen ropy . Nie ważne ,że nie ma innych filarów.  Zastanawia mnie dlaczego tak się stało.  Liczyłem ,że przegra. Miałem osobiście taką nadzieję. Nie zgadzam się ze stylem polityki który uprawia populistyczny i demagogiczny. Nie uważam by przeciwników politycznych należało wyzywać od faszystów. Nie zgadzam się z twierdzeniem ,że Jezus był marksistą.  Mam nadzieję ,że w końcu Wenezuela dostanie przywódcę który rzeczywiście urzeczywistni idee demokracji a nie tylko będzie wykorzystywał  społeczeństwo przez dawanie mu wszystkiego za darmo.  Hugo Chavez na koszt podatnika wenezuelskiego buduje sobie niemalże imperium w Ameryce Łacińskiej. Pod jego wpływami są takiej kraje jak Ekwador, Nikaragua, Paragwaj za rządów Lugo, Boliwia. Cześć tych państw dostaję wsparcie w ramach ALBA projektu który ma na celu wsparcie runku wewnątrzamerykańskiego. Jest kontr odpowiedzią wobec ALCA projektu amerykańskiego. Mam wrażenie ,że główną ideą jest sprzedaż za pół darmo ropy wenezuelskiej.  Napisałem bardzo ogólnie co mi się nie podoba.  Jednakże odsyłam też do książek pana Gawryckiego który świetnie pokazuje patologię Wenezueli. Ja mam nadzieję ,że doczekają się tam lepszych czasów na miarę wspomnianego wyżej Betancourta.