Spełniona kobieta - szczęśliwa matka czy w Polsce łatwe jest takie połączenie?

Data: 13.11.2012 21:28

We wrześniu ubiegłego roku lekarz potwierdził radosną wiadomość. Za parę miesięcy miałam zostać mamą. (Bez obaw, to nie będzie pamiętnik Matki - Polki). Radość ogromna, ale obaw tak samo dużo. Jak sobie poradzimy? Z czego będziemy żyli?. Posiadanie dziecka to było moje marzenie. W jego realizacji, oprócz lekarza, pomogło mi zakupienie pieska. No, ale dobrze - wilczura już mamy, pracuję za najniższe wynagrodzenie, męża płaca uzależniona jest od ilości przepracowanych godzin, a ile ich będzie w każdym tygodniu zależy od humoru szefa. Opłaty za użytkowanie domu też nie należą do małych. Na szczęście mam Rodziców, którzy mogą i chcą nam pomóc. Mama męża też się trochę dorzuca.
Końcem listopada idę na L4. ZUS wypłaca mi pieniądze zgodnie z przedłożonymi im kolejnymi drukami zwolnienia. Forsę mam więc na raty, ale 100 % wynagrodzenia. Jest lekka zima, a rachunki za gaz, którym ogrzewamy, są kosmicznie duże. W marcu tego roku rodzi się nas Synek. Radość ogromna. Nawet nie wiem kiedy przeleciał urlop macierzyński, potem ten dodatkowy, następnie urlop wypoczynkowy. Przyszedł czas na podjęcie decyzji. Właściwie nie było dyskusji. Jasne było, że zostaję z Kubą w domu. Co to oznacza dla naszego domowego budżetu nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć....
Wystąpiłam do Urzędu Gminy o zasiłek rodzinny z dodatkiem wychowawczym. O dziwo przyznali mi go. Wcześniej odmówili mi zasiłku rodzinnego, bo "brali" dochody z 2010 roku, a to był dla nas dobry rok. Swoją drogą to śmieszne. W drugiej połowie 2012 roku mam obgryzać tynki ze ściany, bo w pierwszej połowie 2010 roku miałam wysoki dochód. Paranoja. Polityka prorodzinna w wydaniu polskim. Poczekam do wiosny. Jak Synek skończy rok, to zacznę szukać jakiegoś dodatkowego/dorywczego zajęcia. Teraz Maluszek jest jeszcze za mały. Wtedy znów będę miała dylemat. Z kim zostawić Synka. Skąd wziąź pieniądze na nianię, bo o żłobku mogę zapomnieć. W miejscowości, w której mieszkamy jest tylko prywatny. Żeby za niego zapłacić musiałabym mieć dwa etaty, a nie dorywczą pracę.
Zastanawiam się ile rodzin w Polsce jest w podobnej lub gorszej sytuacji do naszej? Ile kobiet musi zrezygnować ze swojej aktywności zawodowej, bo została matką? To są bardzo trudne wybory. W końcu nie każda kobieta chce swoje macierzyństwo spędzić w pieluchch. Z drugiej strony jeśli kobieta chce zostać z dzieckiem w domu też powinna mieć taką możliwość. Dlatego plan rządu  Donalda Tuska związany z reformą polityki prorodzinej jest jednym z nielicznych, który mi się podoba. Roczne dziecko, to już trochę odchowane dziecko. Mamę nie mijają pierwsze słowa,pierwsze kroczki. Uczestniczy w pełni w życiu swojego Malucha. Przy najmniej w tych pierwszych, jakże ważnych dwunastu miesiącach. Poza tym zawsze lepiej jest mieć 80 % wynagrodzenia w kieszeni niż nie mieć nic, jednocześnie mając możliwość powrotu do pracy po pierwszym półroczu lub zmiany decyzji w trakcie urlopu. Ten pomysł idzie w dobrym kierunku. Boję się jednak, że przepadnie w Sejmie. Koszty tej reformy są duże, to nie sprzyja oszczędnością w dobie kryzysu. Poza tym na Wiejskiej zasiada wielu obrońców życia poczętego, których nie obchodzi co się z tym "życiem" stanie jak się już urodzi...
To czy państwo da pracownicy gwarancje, że po roku takiego urlopu pracodawca przyjmie ją na wcześniej zajmowane stanowisko i nie zwolni np. po 3 miesiącach, to temat na zupełnie inny post.