Rozbijanie betonu - trudne ale możliwe.

Data: 05.09.2012 13:13

Bombardowany co chwilę danymi - aferami - korektami -oświadczeniami -wywiadami - dokumentami - zastanawiam się kiedy skończy się bezprzedmiotowa jatka a kiedy zacznie się coś normalnego? I nie chodzi mi o jakieś deklaracje bo tych było mnóstwo i guzik z nich wyszło -chodzi mi o działanie ale nie pozorowane a konkretne, z efektami ale nie pirotechnicznymi i kolorowymi reflektorkami. Zastanawiam się czy w tej powszechnej politycznej próżni jest miejsce na coś "nowego"? Nie nafaszerowanego fanatyzmem - nepotyzmem - karierowiczami ? Gdzie zatracono takie wartości jak szczerość - jawność -rzetelność - uczciwość? Co stało się z milionami schowanymi za własnym "Ja" nie pamiętającym o "My"? Od 1989 roku podobno mamy demokrację - Wolność ale czy na pewno? Czy nie nastąpiła tylko pozorna zmiana? Czy po wybuchu niezadowolenia społecznego skutkującego obaleniem socjalistycznego PRL-u nie zbudowaliśmy nowej zakamuflowanej formy PRL-u bis? Czy to mamy dziś nie jest powtórką z rozrywki? Przypatrując się scenie politycznej - władzy lokalnej - stosunkom i powiązaniom finansowym nie można zauważyć, że zmiany te są pozorne? Czy pod płaszczykiem haseł wolnościowych nie znajdujemy się w tym samym miejscu? Kto na dziś pamięta co było w postulatach sierpniowych i czy obecna i była władza szła w swych działaniach według zapisanych tam celów? Gdzie wreszcie podział się Naród? Naród jako kto? Teraz mamy okazję często usłyszeć, że to co chce - artykułuje i wreszcie oczekuje Naród jest mało istotne i pomijane w kręgach decyzyjnych i partyjnych. Możemy zebrać 10.000.000 podpisów - możemy wykazać, że 15.000.000 tego chce ale co z tego? Znajdzie się kilku, którzy zdewaluują i ośmieszą te inicjatywy -zdania -opinie i w końcu same podpisy. To nic nie znaczące dla władzy chciejstwa - głos Narodu jest dla nich nieistotny. Machina władzy zacznie go dostrzegać dopiero na kilka miesięcy przed wyborami. Bo pozbawiono Naród jego podstawowych praw - wyznaczając ramy Jego działania li tylko do 4 - letniego prawa do głosu. Wszelkie działania w okresie od wyborów do wyborów służą tylko utrwaleniu władzy bez względu na jakość jej sprawowania i oczekiwania społeczne bez oglądania się na deklaracje i wyborcze kiełbasy. To już na dzień po wyborach wpaja się Nam opinię, że to tylko gra - to tylko pozory. Powoduje to zniechęcenie Społeczeństwa do inicjatyw oddolnych - każda próba duszona jest w zarodku i w zderzeniu z machiną partyjną wspieraną kasą publiczną zagwarantowaną wypaczonym prawem walczy o trwanie a nie skuteczne i zgodne z oczekiwaniami Narodu sprawowanie władzy. 460 Posłów ubezwłasnowolnionych swoimi więzami partyjnymi nie jest w stanie wydobyć z siebie racjonalnego i sprawiedliwego głosu. Rząd wsparty 60.000 tysięczną armią partyjnych fanatycznych popleczników uzurpuje sobie prawo do jedynie słusznych i jedynie sprawiedliwych działań często niczym nieuzasadnionych i nawet szkodliwych dla Ogółu. Żadna afera - żaden kataklizm - żadne przestępstwo nie jest wyznacznikiem zmian bo jakie zmiany może dokonać ktoś kto nie ma zasad i traktuje zasady jako koniukturalną papkę dla Mas. Masy muszą mieć zasady i szanować prawo - prawo jako takie nie dotyczy władzy i partyjnego betonu. Oni nie są wyjęci spod prawa - dla nich prawa po prostu nie ma. To tylko Społeczeństwo ma prawo i obowiązek a Oni? Oni maja prawo i obowiązek BYĆ! Czy zbliżamy się do pewnego punktu "nasycenia"? Chyba tak - już np. ruch przeciwko ACTA pokazał, że nacisk społeczny może być skuteczny. Co prawda sprzeciw takiej formie wprowadzenia zmian w ustawie emerytalnej i wydłużeniu wieku emerytalnego wykazał, że władza może wszystko ale pobudka już została odegrana. Katastrofalny stan Państwa - jego administracyjna forma degrengolady - w końcu kryzys obnaża na każdym kroku niekompetencję i brak wyobraźni a o braku i poszanowaniu prawa nie zapominając. Rozwartswienie społeczne i brak zainteresowania sytuacją społeczno-ekonomiczną Społeczeństwa może skutkować - powinno skutkować powstaniem ruchów potrafiących artykułować i upomnieć się o zmiany naprawdę demokratyczne a nie tylko utrwalające stan obecny. Jeżeli poszczególne ruchy polityczne potrafią zapomnieć o własnych ambicjach i skoncentrują się na wspólnym działaniu i konsolidacji wokół jednego wspólnego celu to może skutkować zmianą sceny politycznej - zmianie prawa i Konstytucji - zmianie zasad powoływania i Ordynacji Wyborczej - zmianie finansowania gier partyjnych i wielu innych zbliżających Nas do Demokracji a nie do technokracji i działań z demokracja mającego niewiele wspólnego. Nikt nie ma monopolu na wiedzę i władzę. To tym bardziej nie zwalnia władzy z poszanowania Obywateli i ich głosu. Nikt jednak kto sprawuje władzę nie odda jej bez walki. Walki rozumianej nie jako samej w sobie ale walki o coś wartościowego - lepszego - skuteczniejszego - bez zabarwienia krwawego i destrukcyjnego. Walka nie musi oznaczać zniszczenia "wroga" ale przekonania przeciwnika. Traktowanie mających inne zdanie nie musi oznaczać jego eliminacji - skazania - pozbawienia wolności czy wreszcie jakiejkolwiek kary. To nie wróg - to ktoś kto ma inną perspektywę - inne spojrzenie - inne zapatrywania a i wreszcie propozycję zmian systemowych i nie tylko. Odmawianie głosu publicznego - uczestniczenia w życiu politycznym przeciwnikom i stawianie się w uprzywilejowanej pozycji jest co najmniej nieuczciwe. Monopol finansowy w postaci życia politycznego na koszt Narodu zobowiązuje do czegoś - wobec tego dążyć trzeba do rozwiązań ograniczających o ile nie likwidujących finansowania partii politycznych ponieważ dotychczasowa praktyka wskazuje, że dostatnie życie politycznych elit nie przekłada się na ich jakość.. Taka zmiana może tylko oczyścić atmosferę i podnieść jakość debaty publicznej. Pozbawienie immunitetu lub jego poważne ograniczenie zdejmie z władzy jej nieusuwalność. Brak możliwości odwołania Radnego - Posła - jest atutem do nic nie robienia i stagnacji. Wreszcie doprowadzenie do wyeliminowania głosu społecznego - uwalenie jego aktywności - ośmieszanie i lekceważenie Obywateli doprowadziło do ośmieszenia pojęcia Społeczeństwa Obywatelskiego. To pojęcie obce władzy i politykom - pozostało tylko pojęciem w obrocie filozoficzno -socjologicznym. Umarło w zderzeniu z patologią i obrazie demokracji w Polsce. Wierzę w to, że w Społeczeństwie drzemie siła zdolna do wyartykułowania swoich oczekiwań - zdolna do wyegzekwowania swoich praw - wreszcie mogąca dokonać zmian oddolnych i nie tylko. Potrzeba tylko autorytetów - odwagi - społecznej odpowiedzialności nie tylko za siebie ale i za ogół - wskazania drogi do tej zmiany i wyznaczenia drogowskazów. Nikt nie twierdzi, że jest to proste i łatwe. Drzemiący w Polsce Społeczny potencjał powinien być uczciwie i jawnie wykorzystany do zmian w usystematyzowany i zgodny z prawem sposób. Każda propozycja jest godna uwagi - na dziś taką propozycją jest utworzenia Partii Demokracja Bezpośrednia. Jej program i propozycje są zbieżne z propozycjami wielu ruchów społecznych w Polsce. O ile z jej tezami i programem trudne się nie zgadzać to zagrożenie nie uzyskania powszechnego poparcia upatruje w tym, że grupy sprzeciwu - ruchy polityczne o zbieżnych poglądach - są trudne do podporządkowania jednemu celowi. W pojedynkę nie są w stanie ugrać cokolwiek - nie będą zdolne do żadnych zmian jako ruchy incydentalne. Tylko scalenie tego pod jednym demokratycznym płaszczem pozwoli mieć jakikolwiek wpływ na zmiany. Rozmienianie na drobne jest tylko w interesie obecnie sprawującym władzę. Sprawa ACTA pokazała, że masowość i sposób na zorganizowanie społecznej siły jest - teraz trzeba to tylko porządnie ubrać -wystrzegać się karierowiczostwa i potajemnych klikowych gierek a możliwe, że powstanie coś co będzie w sposób realny i ciągły zdolne do proponowania i dokonywania zmian. W przeciwnym wypadku para pójdzie w gwizdek - a szkoda by było. Czy jednak Nas na to stać? To każdy już musi sobie w zgodzie z sumieniem i swoimi zasadami odpowiedzieć sam.