Rola edukacji w generowaniu żywych "maszyn do pracy"

Data: 22.09.2012 18:13

Jaki jest sens życia człowieka, żyjącego w XXI wieku? Zaspokojenie potrzeb estetycznych? Może znalezienie sobie partnera/partnerki i ułożenie sobie życia? Może zaspokajanie potrzeb intelektualnych, chęć poznawania świata? Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Celem życia człowieka współczesnego jest znalezienie sobie pracy i zarabianie pieniędzy. I wszystko się do tego sprowadza. Przyjrzyjmy się temu procesowi od podstaw.

 

Wszystko zaczyna się już w szkole. Na początku dzieci uczą się czytać, pisać liczyć i poznają ogólną wiedzę o świecie. Tutaj wszystko jest jeszcze OK. Ale w szkole średniej zaczynają się problemy.

 

W zasadzie szkoły średnie już przyuczają do jakiegoś zawodu. Jest kilka typów szkół średnich i wszystkie one nie uczą bardzo ważnej rzeczy: ekonomii. A jeśli uczą to jest zdecydowanie zbyt mało godzin przeznaczonych jest na przedmioty ekonomiczne (pomijam tu szkoły o profilu ekonomicznym). Ja w swoim liceum miałem podstawy przedsiębiorczości i były tam prawie same pierdoły a naprawdę przydatne rzeczy były dopiero pod koniec semestru . I było ich zdecydowanie za mało. Przyjrzyjmy się Liceom.

 

W teorii osoba kończąca Liceum ma wykształcenie średnie. Oznacza to, że absolwent LO powinien mieć pewną ogólną wiedzę z każdej ważniejszej dziedziny. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Nie. Dzisiejsza edukacja ma na celu nauczenie ludzi pewnych podstaw, które będą przydatne na studiach. Dlatego są tworzone profile, gdzie kładziony jest nacisk np. na matematykę i fizykę, języki, czy biologię i chemię. Reszta przedmiotów jest traktowana „po macoszemu”. W efekcie absolwenci są niewyedukowani. I co gorsza, jest to całkowicie celowe. Po co to?

 

Powiedzmy to sobie wprost: celem obecnej edukacji jest przygotowanie ludzi do pracy. Pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Nie liczy się wiedza ucznia tylko jego przygotowanie do pracy. Przepraszam że zapytam, ale… czy to nie jest forma ogłupiania społeczeństwa? W ten sposób ktoś z klasy o profilu językowym nie będzie miał elementarnej wiedzy z matematyki, osoby z klas przyrodniczych nie będą znały języka i nie będą potrafili prawidłowo się wysławiać, etc…

 

Jestem matematykiem. Na szczęście nie byłem edukowany w „nowym” systemie i wiedza z matematyki nie przeszkadza mi w gromadzeniu informacji z neurobiologii, filozofii, języka, doktryn politycznych czy ekonomii. Jestem ciekawy świata, a moje LO dało mi podstawę do zaspokajania tej pasji. Dzięki temu mam otwarty umysł i nie dam sobie wmówić 14% zysku z Amber Gold, "cudownych" nieprzetestowanych szczepionek na niegroźną grypę, czy bzdury że żyjemy w wolnym kraju.

Niewyedukowanym społeczeństwem znacznie łatwiej jest przecież manipulować.

 

Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że obecny system ma na celu zamianę ludzi w „maszynki do pracy”.  Ludzie mają nie wiedzieć, że obniżanie podatków powoduje wzrost produkcji i spadek bezrobocia. Mają nie wiedzieć, że świńska grypa jest mało niebezpieczna dla człowieka, bo gdyby wiedzieli to by nie kupili tyle (nieprzebadanych) szczepionek. Mają nie wiedzieć, że około 80% swoich zarobionych pieniędzy oddają z powrotem państwu, itd.

 

Ludzie zamiast tego mają pracować, pracować i jeszcze raz pracować. Dlatego daje im się tylko niezbędną wiedzę do realizacji tego celu. Ale dla kogo pracować? Dla siebie? NIE. Marzeniem młodych jest praca w wielkiej korporacji i udział w wyścigu szczurów. W naszym kraju nie ma właściwej edukacji o ekonomii. Ludzie przez to nie pojmują, że lepsze dla kraju jest gdy sami założą firmę, zatrudnią pracowników i będą więcej zarabiać. Ba! Nawet nie wiedzą jak się za to zabrać! I o to chodzi.

 

Kapitał wypracowany przez Polaków wyląduje w obcych (niepolskich) rękach, więc wyfrunie zagranicę. Tam będzie zainwestowany. Gdyby ludzie pracowali dla polskich firm, wypracowany kapitał byłby inwestowany w Polsce, co by zwiększyło ilość miejsc pracy i przełożyłoby się na wzrost ogólnego dobrobytu.

 

Taka polityka całkowicie rozpieprza nasz kraj. Polacy pracują dla zagranicznego kapitału, który traktuje nas nawet nie jak państwo poddańcze, tylko kolonię. Przez pracoholizm i powszechną biedę w Polsce leży rodzina, ludzie nie mają dzieci bo przez pracę nie mają na to czasu i ich na to zwyczajnie nie stać. Doprowadzi to nasz kraj do upadku. To kwestia czasu.

 

Kto jest winien takiemu stanowi rzeczy? System. A czym on jest? To coś co jest kierowane przez szefów korporacji, bankierów i polityków. To oni promują tą szkodliwą politykę, a narzędziem do realizowania ich celów jest kapitalizm. Dlaczego? Bo całkowicie go kontrolują. Bankierzy kontrolują obrotem i kreacją pieniądza, korporacje mają władzę nad wszystkimi towarami które są w obiegu, a politycy kontrolują prawodawstwo.

Co jest lekarstwem na to błędne koło?

 

Demokracja bezpośrednia połączona z właściwą edukacją. Gdy ludzie zaczną rządzić, lobbyści stracą wpływy. Politycy będą kontrolowani przez obywateli a nie wpływowe osoby ze świata biznesu. A banksterom… będzie się łatwiej dobrać do skóry, gdy już będziemy kontrolowali prawodawstwo.

 

Więc przyłączcie się do Demokracji Bezpośredniej i razem z nami wypowiedz wojnę systemowi. Dołącz do zwycięzców.