Prognozy na kolejne lata a DB

Data: 14.10.2012 12:40

Dotarłem do dwóch interesujących artykułów. W pierwszym prof. Rybiński prognozuje jak będzie wyglądała Polska za kilka lat. To właściwie powtórka z Wielkiej Depresji roku 1929, z tą różnicą że obecna będzie prawdopodobnie głębsza.

 

Politycy doskonale sobie z tego zdają sprawę. Dlatego kombinują jak mogą, by do tego nie dopuścić. Problem polega na tym, że kombinują źle...

Premier Tusk ogłosił listę 28 obietnic w swoim drugim expose, jako projekt koniecznych zmian ekonomicznych. Ostatnio minister Rostowski ogłosił jak zamierza te pomysły sfinansować. Gdy oglądałem konferencję Ministra Finansów od razu widziałem że kłamie, zresztą jak zwykle. Najpierw to zauważyłem z gestykulacji i częstego odwracania wzroku a potem również z częstego powtarzania tych samych zdań. Wsłuchałem się bardziej w jego słowa. I byłem coraz bardziej przerażony. Nie jestem ekonomistą, ale to co sprzedawał na konferencji oceniłem jako tanią populistyczną papkę. Mnożenie pieniędzy? Tak, to normalna praktyka bankowa, ale... Na tym zamierza oprzeć plan Tuska? Po pierwsze mnożenie pieniędzy metodami bankowymi wymaga kapitału początkowego, a po drugie takie mnożenie oznacza zwiększenie długu publicznego. Bo nowo wymnożone pieniądze będzie trzeba na nowo pożyczyć! Obecny dług publiczny to 56% PKB (konstytucyjny limit to 60%). Oznacza to też mówiąc potocznie dodruk pieniądza. Problem polega na tym, że Rostowski już teraz udaje za pomocą trików księgowych, że dług jest mniejszy niż w rzeczywistości. Oznacza to, że nasze zadłużenie jest znacznie większe. Ile wynosi naprawdę? Możemy tylko zgadywać... Poza tym poprzez zaciąganie pożyczek z Banku Gospodarstwa Krajowego a nie z Banku Centralnego, Rostowski omija konstytucyjny limit na procent zadłużenia w stosunku do PKB!
To nie koniec złych wieści: na portalu mPolska dotarłem do artykułu Tomasza Urbasia, który potwierdził moje podejrzenia.

 

Ale Urbaś nie napisał, jakie będą tego konsekwencje. Napisał tylko że to fatalne rozwiązanie, a ja się z nim zgadzam. Do czego więc doprowadzi ten dodruk pieniądza? Napędzi koniunkturę, rynki zawyją na chwilę z zachwytu, ale dług będzie trzeba spłacać. Innymi słowy: będziemy sobie żyli ciut lepiej ale na kredyt, tak jak Grecja. Jak to się skończyło w wypadku Grecji wszyscy wiemy, tam dług publiczny wynosi 1000% PKB! Jak chcecie sobie wyobrazić co nas czeka, to idźcie do banku i weźcie największą pożyczkę jaką będziecie w stanie wziąć. Potem szalejcie za te pieniądze, wydawajcie, bawcie się, jedzcie tylko ulubione potrawy w najlepszych restauracjach. A potem, gdy się forsa skończy przygniotą Was mini ratki... I procenty od tych kredytów. No bo przecież nie pójdziecie wziąć kredyt tylko od jednego banku, prawda? Pójdziecie tak jak Rostowski do wszystkich banków po pożyczki!
 

Czy czegoś Wam to nie przypomina? Za młody jestem by to pamiętać, ale to powtórka z rozgrywki. Wcześniej dokładnie to samo zrobił towarzysz Edward Gierek. Rządy Gierka doprowadziły do bankructwa kraju, żywności na kartki i stanu wojennego! Do czego doprowadzą rządy Tuska i jego ekipy? Możemy tylko zgadywać...

 

Więc co możemy z tym zrobić? Jak powstrzymać tych nieodpowiedzialnych szaleńców? Prawda jest taka, że w obecnym systemie nie jesteśmy w stanie ich powstrzymać. Dlaczego? Bo dalej będą rządzić po swojemu nikogo nie słuchając! No i jest jeszcze jeden problem: kogo wybrać? No bo jak nie Tusk to kto? Kaczyński? Pawlak, który i tak wiecznie jest przy korycie? Palikot? Lewica?

 

Nie muszę chyba nikomu przypominać jakie były rządy lewicy. Były to lata afer i przekrętów. Nie, nie chcemy ich u władzy.

Może Palikot ze swoimi wyznawcami? Nie jest tajemnicą, jakie są relacje w jego partii. Każdy kto się nie podporządkuje wodzowi ma się wynosić. Ruch Palikota cechuje brak spójnej idei, brak fachowców i wielki apetyt na stołki, połączony z niemal religijną czcią Szefa. Właściwie nie mają też programu. Chcemy ich u władzy w czasie kryzysu?

A może Waldemar Pawlak z PSLem? To chyba też nie jest dobry pomysł, bo Pawlak sam wiecznie jest u władzy i to on doprowadził do obecnej sytuacji. To nieodpowiedzialne by dalej rządził.

A może Jarosław Kaczyński i jego IV RP? Jego rząd o tyle zrobił coś dobrego, że nic nie robili i tym samym niczego nie zepsuli :) Za ich czasów cały czas była gadka o kościele, kłótnie o wszystko i z każdym o niczym, teletubiś homoseksualista, wieczne serie niedorzecznych kłamstw, wszędobylski zły UKŁAD, mam wymieniać dalej? :) Gdy odsunięto ich od władzy, po Katastrofie Smoleńskiej zaczęli zbijać na tym wydarzeniu kapitał polityczny, co jest zwyczajnie niesmaczne. Powstały Maciawieryzmy, czyli tezy tak głupie że tylko Macierewicz mógłby coś takiego palnąć. Teraz nagle zajęli się ekonomią. Tylko czy ktokolwiek im wierzy? Czy można zaufać tak skompromitowanej partii politycznej?

Czyli zostaje jeszcze jedna opcja: Platforma Obywatelska. Co czyni ten rząd opisałem już wyżej, a oni zwyczajnie doprowadzają swoją polityką do pogłębienia recesji w Polsce zamiast walki z nią!

 

Czyli jesteśmy zgubieni... Zaraz. Ja chyba  pominąłem jedną świeżutką partię polityczną o nazwie Demokracja Bezpośrednia! Jak chcemy walczyć z Kryzysem w DB? Nie jesteśmy fachowcami od wszystkiego, tak jak przedstawiciele innych partii politycznych. Zdajemy sobie sprawę ze swojej niewiedzy, ale jest na to rozwiązanie: rząd fachowców. Tylko... co jeśli fachowcy zostaną skorumpowani, albo podejmą złe dla społeczeństwa lub państwa decyzje? Mamy na to rozwiązanie! Weto ludowe i Recall! Gdy zaczną źle rządzić to ich zwyczajnie odwołamy. My wszyscy. Społeczeństwo. Państwo demokracji bezpośredniej to państwo z nieustanną dyskusją społeczną na wszystkie tematy. To również przewlekła edukacja na wszystkie tematy, a nie ogłupianie społeczeństwa durnotami w TV. To my sami najlepiej wiemy co jest dla nas dobre więc jak to my, obywatele, będziemy aktywnie uczestniczyć w sprawowaniu władzy możemy skutecznie walczyć z głupimi pomysłami polityków! To jest rozwiązanie!

 

Jeśli DB poniesie klęskę to boję się myśleć co będzie…

 

********************************************************************************************************

 

EDIT: W wyniku poniższej dyskusji nieco zwątpiłem w to co napisałem powyżej. Gdy się z tym przespałem, zrozumiałem że niepotrzebnie :)

 

Ale bardzo dobrze, o to przecież w dyskusji chodzi :D

 

Wyjaśnię może o co z tym mnożeniem pieniędzy chodzi. Skarb państwa chce dać jako aport kilka swoich inwestycji (i chyba nieruchomości) bankowi BGK. BGK w zamian ma dać kredyty inwestorom. Inwestorzy zainwestują ten kapitał co spowoduje spadek bezrobocia i poprawę dobrobytu. Brzmi rozsądnie, prawda?

 

Ale jest tu kilka haczyków. Po pierwsze: bank zgodnie z prawem bankowym może pożyczać te same pieniądze wiele razy (to jest właśnie to mnożenie pieniądza). Dlatego spowoduje to zwiększenie jego ilości w obiegu (dodruk). A to oznacza inflację. A inflacja powoduje spadek wartości pieniądza (z definicji). To znaczy, że nasze zarobki pomimo takiej samej wypłaty, będą znacznie mniej warte. Czyli będzie można mniej kupić za tyle samo (już o tym pisałem tutaj). Czyli spadnie poziom powszechnego dobrobytu.


Haczyk numer dwa. Polska gospodarka coraz bardziej hamuje. Spada popyt na towary. Co gorsza cały świat to coraz silniej odczuwa. Więc powstaje pytanie: gdzie sprzedamy te towary i usługi skoro spada popyt i w Polsce i na świecie?

 

Haczyk numer trzy. Całe ryzyko tych inwestycji ponosi Skarb Państwa (bo te inwestycje, które zagwarantowało państwo bankowi to zabezpieczenie kredytów). Więc ciężko będzie przy niskim popycie utrzymać zbilansowany budżet przedsiębiorstw. Jeśli pobankrutują (czego jestem pewny) odbije się to bardzo bolesną czkawką na państwie.

 

Haczyk numer cztery: Identyczną politykę zastosowały Hiszpania i Stany Zjednoczone. Hiszpania bankrutuje, a Stany Zjednoczone drukują coraz więcej dolarów. Hiperinflacja jest tam kwestią czasu.

 

I ciekawostka: kto zyska na tych kredytach najbardziej? Tzw. MiŚ-ie (Małe i Średnie przedsiębiorstwa)? Nie. Zyskają ci z największą zdolnością kredytową. Czyli... duże przedsiębiorstwa. No cóż, lobbyści z pewnością tańczą i piją od piątku z tej okazji.

 

Podsumowując: moim zdaniem ten plan nie wypali. Ale za to znacznie podniesie inflację. Więc de facto spowoduje to kolejną grabież na obywatelach i wzmocnienie korpokracji.