Pan kłamie, panie pośle

Data: 16.10.2012 19:11

Przysłuchując się dyskusjom naszych polityków, a w szczególności wybrańcom narodu, reprezentujących jego obywateli w parlamencie, zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, co do ich prawdomówności.

Właściwie, w każdej bardziej ostrej dyskusji, można usłyszeć wzajemne oskarżanie się o mówienie nieprawdy.

Ściślej mówiąc zarzucanie sobie nawzajem kłamstwa.

Analizując dokładniej sens dyskusji, każdy uważny obserwator zauważy, że najczęściej dana wypowiedź z kłamstwem niewiele ma wspólnego.

W logice bowiem istnieje pojecie zbiorów. Dokonując analizy logicznej należy stwierdzić, że każde kłamstwo jest nieprawdą. Natomiast nie każda nieprawda jest kłamstwem.

Kłamstwem określa się celowe mówienie nieprawdy. Czyli oszustwo w wypowiedzi.

Popełnia się je w pełni świadomie.

Nieprawdziwą wypowiedź można popełnić działając na przykład w błędzie. Wynikać to może z braku posiadania właściwej informacji. Wprowadzenia w błąd co do faktów itp.

Sądzę, że wybrańcy naszego narodu są ludźmi inteligentnymi i doskonale potrafią odróżnić sytuacje, kiedy to mamy do czynienia ze świadomym kłamstwem, a kiedy z mylną interpretacją rzeczywistości, błędnym rozumowaniem, czy też brakiem świadomości co do faktów.

Dlaczego więc tak często słyszymy w czasie dyskusji: "pan kłamie panie pośle"?

Otóż zamiast rzeczowych argumentów, nasi politycy nauczyli się zgrabnie używać niebezpiecznego oręża wziętego z technik wywierania wpływu.

Problem w tym, że nie chodzi tutaj o wywieranie wpływu na rozmówcę lecz na widownię.

Przecież powiedzenie w czasie dyskusji: "pan nie ma racji", "mówi pan nieprawdę", czy też po prostu "ja mam na ten temat inne zdanie" jest rzeczą zupełnie normalną.

Nie mając argumentów w dyskusji trzeba czymś zaszokować publiczność.

Powiedzenie "pan kłamie", niby jest tożsame z wymienionymi wyżej zamiennikami.

Jednak podświadomość ludzka odbiera to w odpowiedni sposób.

Człowiek, który nie ma racji, po prostu jej nie ma i już. Jeśli ma inne zdanie niż jego rozmówca, też nie umniejsza to w niczym jego wartości.

Jeśli jednak jest kłamcą, w umyśle obserwatora pojawia się jako człowiek nieuczciwy.

Przecież o to właśnie chodziło.

W taki prosty sposób, można człowieka o innych poglądach przedstawić jako kłamcę i oszusta.

W sztuce wywierania wpływu na swoich wyborców, nasi politycy osiągnęli już mistrzostwo.

Co osiągnęli w pracy dla kraju, niech każdy sam oceni.