OFE czyli "być cwanym jak Prezydent"

Data: 28.12.2013 18:00

"Ignorantia iuris nocet"
(nieznajomość prawa szkodzi)
Łacińska paremia prawnicza

Mało który obywatel zna się na prawie ustrojowym kraju, w którym żyje. Taki nieświadomy obywatel nie całkiem rozumie niuanse pewnych politycznych manipulacji, których dopuszczają się nasi "przedstawiciele". Chciałem w związku z tym omówić poniżej sprytny manewr, który wykonał Prezydent RP Bronisław Komorowski w sprawie słynnej już ustawy OFE. Z pozoru wygląda bowiem to całkiem dobrze - "Prezydent odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego". Można powiedzieć: dobry Prezydent strzeże Konstytucji i praw obywateli. Czy aby na pewno? Przyjrzyjmy się temu dokładniej.

Gdy ustawa po głosowaniu w Sejmie wpływa na ręce Prezydenta, Prezydent RP ma 3 możliwości:

1. Ustawę podpisać i zarządzić publikację, co skutkuje jej wejściem w życie po publikacji w Dzienniku Ustaw.
2. Skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w ramach tzw. kontroli prewencyjnej. W wypadku jej zakwestionowania przez TK - w części lub w całości - wraca do Sejmu lub zostaje podpisana przez Prezydenta z pominięciem niekonstytucyjnych zapisów. W wypadku stwierdzenia zgodności z Konstytucją Prezydent zobligowany jest do jej podpisania.
3. Użyć weta prezydenckiego. Ustawa wraca wtedy do Sejmu, który może odrzucić weto większością 3/5 co obliguje Prezydenta do podpisania jej bez możliwości skierowania do Trybunału w sposób wymieniony w punkcie 2.

4. Ponadto Prezydent, jak i inne grono podmiotów, mogą skierować każdą obowiązującą już ustawę do Trybunału w ramach tzw. kontroli następczej. Ustawa cały czas obowiązuje, jednak w wypadku uchylenia jej części przepisów lub całości Sejm musi zweryfikować niekonstytucyjne zapisy, a pokrzywdzonym przez ustawę wypłaca się odszkodowanie (oczywiście z pieniędzy podatników, a nie partii czy polityków, bo jakże?)

Co zrobił Prezydent Bronisław Komorowski?

Ustawę podpisał (punkt 1) i jednocześnie skierował do Trybunału w ramach kontroli następczej (punkt 4). Oznacza to, że ustawa będzie za niedługo obowiązywać, a jeśli okaże się niekonstytucyjna (co do czego nie mam wątpliwości), to rozwiązanie tego problemu i gigantyczne odszkodowania za naruszenie własności prywatnej depozytów w OFE spadną na... zapewne kolejną ekipę rządzącą.

Oczywiście Prezydent wyjął w ten sposób opozycji z ręki możliwość skierowania ustawy (w tym samym trybie) do TK - w sensie medialnym, skoro jeden wniosek został już skierowany. Gdyby jednak Prezydent troszczył się o podstawowe zasady ustrojowe, wobec tak dużych wątpliwości cenionych konstytucjonalistów, skorzystałby z prawa kontroli prewencyjnej, co do którego ma absolutną wyłączność. Bazując jednak na niewiedzy większości obywateli pokazał się jako "ten dobry". Należy wobec powyższego uznać, że choć nie można jasno stwierdzić czy Bronisław Komorowski jest faktycznym "strażnikiem Konstytucji", to co do jednego możemy być pewni: jest całkiem cwany.