O naprawie Rzeczypospolitej

Data: 31.08.2012 01:33

Ten wpis jest zainspirowany tekstem Macieja Kamińskiego, który konstruktywnie w kilku punktach przedstawił swoją wizje zmiany na lepsze. Tytuł wziąłem zaś od niedocenianego dziś, wybitnego polskiego myśliciela XVI wieku. Chce dowieść, że bardzo ważna jest wizja, do której realizacji się dąży, by nie iść na ślepo przed siebie próbując sklecić swój cel jednocześnie będąc w trakcie działania. Dla jednych może to być dość ogólny obraz Polski np. w 2050 roku, dla innych ta wizja może być setką prawie że przelanych na papier projektów ustaw. Spróbowałem przemyśleć do czego ja chce dojść i jaka wizja Polski mi odpowiada. Wprowadzenie demokracji bezpośredniej jest niczym innym jak utworzeniem systemu kontroli władzy przez społeczeństwo. Takie zmiany spowodowałyby zdecydowane osłabienie roli Parlamentu. W chwili wprowadzenia Demokracji Bezpośredniej Parlament zachowałby swoją funkcje ustawodawczą, jednak pozostałe jego funkcje uległyby osłabieniu na rzecz elektoratu. Zanikłaby Parlamentarna kontrola nad egzekutywą. Władza wykonawcza kontrolowana jednocześnie przez Naród i Parlament miałaby zbyt małą swobodę działania, dlatego uważam, że przy wprowadzeniu demokracji bezpośredniej jednocześnie trzeba wzmocnić pozycję PREZYDENTA, system prezydencki na wzór amerykański miałby przy demokracji bezpośredniej kilka zalet. Przede wszystkim w przeciwieństwie do Premiera i jego Gabinetu, Prezydent jest wybierany bezpośrednio przez naród, więc miałby prawie taką samą legitymacje jak Parlament, a przede wszystkim za całość władzy wykonawczej odpowiedzialność ponosiłaby głowa państwa. Głowa Państwa nie mogłaby robić rotacji w rządzie w celu maskowania afer i błędów- byłaby na to zbyt transparentna a oczy 40 milionów ludzi patrzyłby na jej ręce. Ponadto silny Prezydent wyręczałby suwerena jakim jest naród w kwestiach dyplomacji i obronności, gdzie nie ma w wielu sytuacjach czasu na referendum czy długie debaty w Sejmie. Nie oznaczałoby to jednak braku kontroli, gdyż stan wojny nadal wymagałby akceptacji Sejmu, a ratyfikacja umowy międzynarodowej zgody Narodu wyrażonej w referendum. Inną ważną dla mnie kwestią jest reforma polityki socjalnej Państwa. W tym zakresie jestem zwolennikiem sporych zmian. Nie chodzi mi o kompletną likwidacje pomocy społecznej ale o racjonalizacje działań w tej dziedzinie polityki. Z budżetu Państwa rok w rok miliardy złotych idą na KRUS oraz dotacje dla rolników. Dla wielu z nich pomoc państwa jest potrzebna do przeżycia. Jednak czy rolnik posiadający kilkadziesiąt hektarów i dochód przekraczający średnią krajową powinien być faworyzowany wobec statystycznego polaka pracującego w branży usługowej? Funkcje Babilonu w III RP pełni służba zdrowia, utrzymywanie sieci nierentownych szpitali jest działaniem nieracjonalnym. Dużo lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita prywatyzacja służby zdrowia. Taniej państwo wyjdzie wykupienie ubezpieczeń dla najuboższych i emerytów w prywatnych firmach medycznych niż, utrzymywanie sieci szpitali. Dochodzi tu problem refundacji leków- absurdem jest, że komuś kto zarabia 10 tys. refunduje się lek kosztujący 30 zł do 5 zł, podczas gdy nie ma pieniędzy na refundacje leku na raka za 500 zł dla emeryta. Wiele zbędnych ulg, refundacji i innych form pomocy państwowej sprawia, że wielokrotnie brakuje pomocy państwa, tam gdzie jej faktycznie potrzeba. Bez uporządkowania polityki socjalnej pod względem celowości działań Polska nigdy nie uporządkuje sobie finansów co się odbije na naszych portfelach poprzez inflacje i podnoszenie podatków w celu obniżenia deficytu. cdn