Ludzie systemu

Data: 09.11.2012 14:33

Kiedy pada pojęcie „system” natychmiast pojawia się w wielu umysłach słowo „biurokracja”.

W tym momencie następuje zwykle wyartykułowanie swoich myśli na ten temat. Świadczy to dobitnie o naszym poziomie świadomości w postrzeganiu rzeczywistości.

Bowiem kiedy się rodzimy już wtedy trafiamy w objęcia określonego systemu. Ponieważ rodzina jest również pewnym systemem.

System powstaje wtedy, kiedy następuje podział ról pomiędzy jego członkami wzajemnie ze sobą powiązanych określonymi relacjami. Powstaje na skutek tego pewna całość zdolna do samodzielnego funkcjonowania. Można to również określić jako obiekt inteligentny, przy czym na poziom inteligencji systemu składa się wiele różnych czynników.

Nie inaczej rzecz się ma z systemami politycznymi, czyli systemami sprawowania władzy w państwie.

Od czasu, od kiedy istnieje ludzkość, trwa batalia o wynalezienie idealnego systemu sprawowania władzy w społecznościach.

Przy czym pojęcie „idealny” jest pojęciem względnym i subiektywnym. Ponieważ to co dla jednych będzie czymś bardziej zbliżonym do ideału, dla innych to samo będzie nie do przyjęcia.

Tutaj nie dokonamy żadnego odkrycia twierdzeniem, że punkt widzenia tradycyjnie będzie zależał od punktu siedzenia. Dodać należy tylko, że dokładniej chodzi o punkt siedzenia w momencie dokonywania oceny.

Siedzieć można bowiem zasadniczo po dwóch stronach. Po stronie administratora systemu lub po stronie elementu podlegającego administracji, przewrotnie czasem nazywanego beneficjentem systemu. Tutaj można bardzo łatwo przeprowadzić prostą symulację. Wystarczy stanąć pod szczytem wysokiej góry i popatrzeć na okolicę. Następnie na tę samą okolicę popatrzeć ze szczytu.

Widok jest zupełnie inny. Naturalnym jest, że musi iść za tym inna ocena rzeczywistości.

Dochodzimy więc już na tym etapie do pierwszego poważnego problemu. Problem polega na tym, że twórcy systemu tworzą wizję rzeczywistości widzianą z podnóża szczytu.

Mniejszym problemem jest kiedy mamy do czynienia z systemem, który tworzą rzeczy martwe.

Maszyny, komputery lub inne elementy programowalne. Wszystko wtedy bowiem można zmienić i przystosować do realnej rzeczywistości.

Schody zaczynają się wtedy, kiedy system tworzą ludzie. Jeszcze większym problemem jest to, że to ludzie występują po obu stronach. Po stronie administratora i rzekomego beneficjenta.

W przypadku zestawu: człowiek – maszyna relacje występują tylko w jednym kierunku. To człowiek programuje maszynę.

W przypadku relacji człowiek – człowiek, interakcje następują w obu kierunkach.

Sytuację komplikuje dodatkowo złożoność relacji. Pierwszy poziomem złożoności jest występowanie następujących relacji administracja – beneficjent, administrator – administrator, beneficjent – beneficjent.

Kolejnym poziomem złożoności jest hierarchia potrzeb. Elementy systemu, poza funkcjami, które w nim pełnią łączy i zarazem dzieli jedna wspólna cecha: wszyscy są ludźmi.

Sam ten fakt w swojej istocie wywołuje najwyższy stopień skomplikowania.

Dlatego ludzkość przez tak wiele lat nie zdołała wypracować jednolitego, skutecznego i zbliżonego nawet do ideału systemu.

Człowiek jako najbardziej inteligentna istota żywa na świecie potrafi wiele wartościowych rzeczy zbudować. Jednocześnie po drugiej stronie inteligencji istnieje antyinteligencja, która powoduje, że człowiek potrafi skutecznie zniszczyć to, co wcześniej zbudował lub zbudować coś zupełnie innego niż zaprojektował.

Człowiek w swojej miłości do ideału dąży do stworzenia systemu idealnego. Czyli sprawiedliwego.

Przy czym należy zadać sobie pytanie: czym jest sprawiedliwość?

Często używa się naprzemiennie określeń „równość” i „ sprawiedliwość”.

Ponieważ Ziemia jest dobrem wspólnym, można przyjąć że każdemu należy się jej równa część.

Na tym tle zwykle powstaje najwięcej sporów. Być może gdyby chodziło tylko o samą Ziemię nie stanowiłoby to większego problemu. Problem jednak istnieje, gdyż walka się toczy o to co na Ziemi. O podział tego co jest dziełem człowieka i samej natury.

Tutaj znów należy zadać pytanie: czy „równość” oznacza „sprawiedliwość”? Jeśli nie, to czy należy dzielić po równo czy sprawiedliwie?

To właśnie ludzie w ramach nie kończącego się eksperymentu wymyślili mega sprawiedliwy system jakim był socjalizm. Teoretycznie system łączący i równość i sprawiedliwość.

Dlaczego więc nie sprawdziła się tak wspaniała idea? Dlatego, że nie wzięto pod uwagę, że człowiek jest istotą mobilną nie tylko w sferze fizycznej, ale również umysłowej.

Zmiana punktu siedzenia spowodowała zmianę sposobu postrzegania rzeczywistości. Przy planowaniu nie sięgnięto po wiedzę z zakresu funkcjonowania ludzkiego umysłu.

Nie wzięto pod uwagę, że dla umysłu człowieka w określonych sytuacjach pojęcie „wszystko” jest równe pojęciu „nic”. Że pojęcie „wspólne” oznacza dla umysłu „niczyje”. Że pojęcie „dla siebie”, oznacza „dla kogoś”.

Jako pierwsi błędy popełnili administratorzy systemu nie rozumiejąc nawet własnego umysłu.

Już na etapie początkowym stali się administratorami i jednocześnie beneficjentami systemu. Pozostałym elementom nie pozostawiając nic. Już więc na tym etapie została złamana podstawa systemu. Nie było więc możliwe zrealizowanie idei.

Można przy tym przyjąć, że już na etapie planowania powstał zamysł świadomego oszustwa. Można też wyciągnąć wniosek, że realizacja wymknęła się spod kontroli.

Nikt nie wziął pod uwagę, że nie tylko ludzie mogą zmienić system, lecz system też może zmienić ludzi.

Bowiem przy zmianie systemu, takiego jak system polityczny to wszyscy jego uczestnicy zmieniają stołki. Zmienia się więc punkt siedzenia, a wraz z nim punkt widzenia.

Co się z tym wiąże? Otóż to, że wraz ze zmianą subiektywnej oceny rzeczywistości następuje zmiana rodzaju interakcji pomiędzy elementami systemu. Czyli zmiana relacji międzyludzkich.

Co to może spowodować? Na pewno zmianę samej rzeczywistości. Jaka będzie ta zmiana?

Niektórzy już wiedzą. Ja mogę tylko przypuszczać.

Zależeć to będzie od wielu czynników. Od tego jak starannie przygotowany jest projekt. W jaki sposób będzie następowała jego realizacja. Kto będzie projekt realizował. Kto będzie kontynuował jego realizację.

Można w dużym przybliżeniu przewidzieć zachowanie określonej grupy ludzi w przypadku jednorazowego konkretnego zdarzenia.

Jeśli bowiem zaplanujemy, że w określonym dniu w jednym z hipermarketów obniżymy ceny wszystkich produktów o 50%, to w miarę dokładnie można obliczyć ile osób ustawi się w kolejce i ile osób dokona zakupów tego dnia.

Natomiast w przypadku próby przewidzenia zachowania się znacznie większej społeczności w długiej perspektywie czasu wymaga znacznie większej ostrożności.

Różnice pomiędzy jednym, a drugim przypadkiem polegają na tym, że w pierwszym przypadku operujemy przy stanie rzeczywistości, która jest nam znana.

W drugim przypadku operujemy na rzeczywistości zmiennej, która to zmiana następuje wraz z upływem czasu.

Zmiany mogą następować na skutek zmiany subiektywnej oceny rzeczywistości przez osoby funkcjonujące wewnątrz systemu. Na skutek zmiany relacji pomiędzy administratorami systemu a samym systemem. Na skutek zmiany relacji system – otoczenie zewnętrzne.

Panta rhei... Nic nie stoi w miejscu.

Być może komuś z administracji systemu na skutek zmiany punktu siedzenia, przyjdzie do głowy uszczknąć sobie z dobra wspólnego, czego nie mógł dokonać wcześniej ze względu braku dostępu do tego dobra.

Wywołuje to następnie całą lawinę różnych interakcji. Symulacji tego nie trzeba raczej dokonywać, ponieważ historia wiele nam ich dostarczała w przeszłości.

W rzeczywistości bardzo komplikuje to, co wygląda na bardzo proste w założeniach.

Ludzie są nośnikami problemów. Tam gdzie występują ludzie, na pewno wystąpią problemy.

Właściwie i dyktatura może być idealnym systemem, jeśli dyktator będzie wystarczająco sympatyczny.