Łatwiej użyć TNT, czy z betonem rozmawiać?

Data: 25.01.2013 14:19

   Za oknami zima i jak to w zimę, śnieg, wszystko zamarznięte i nic się nie dzieje lub dzieje się niewiele. Skończył się rok 2012, Majowie odwołali koniec świata i zaczął się rok następny. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki on będzie? Jakie zmiany przyniesie, na lepsze, czy na gorsze?
  Patrząc w skali globalnej poprzez okno Internetu, gazet, telewizji i innych mediów, odnieść można wrażenie, że cywilizowany świat będzie się dalej pogrążał w kryzysie, który czasem wydaje się być jak UFO – każdy o nim mówi i pisze, a jednak ludzie mają co do garnka włożyć i żyją w miarę dostatnio. Z drugiej jednak strony ten kryzys realnie odbija się na gospodarce USA i europejskich państw i mimo że to „UFO”, dla wielu komentatorów, szczególnie opcji rządzącej w Polsce do niedawna było tylko wytworem opozycyjnej propagandy, lub czymś, co przecież nam absolutnie nie zagraża, teraz okazuje się, że coraz bardziej realnie zagraża… portfelom wyborców.
   Z za kanału La Manche płyną groźby, że Wielka Brytania wystąpi z Unii Europejskiej… szczury też, jako istoty w świecie zwierząt wykazujące sporą inteligencję, uciekają z tonącego okrętu. Wobec tego niemiecka żelazna dama dwoi się i troi, żeby Brytyjczyków odwieść od tego pomysłu. W USA coraz większa bieda - na przykład miasto Detroit, niegdyś potęga przemysłu samochodowego, teraz popada w coraz większą ruinę i anarchię. Coraz częściej też słyszymy o nowych masakrach z użyciem broni palnej, więc Barack Obama próbuje Amerykanom odebrać prawo do jej posiadania. Na Bliskim Wschodzie jak zwykle niespokojnie, Izrael chce atakować Iran, w Syrii co się dzieje, wiedzą tylko służby specjalne, dalej na wschód Korea Północna rozwija program nuklearny i przygotowuje nowe rakiety, Chiny kłócą się z Japonią. W Afryce Francja przypomniała sobie o swoich dawnych koloniach, bo przecież Al Kaida musi znowu atakować, a za naszą wschodnią granicą Rosja z Białorusią przygotowują następne wielkie manewry wojskowe… Wiele wskazuje na to, że w skali świata, szykują się jakieś na razie bliżej nie określone zmiany, ponieważ robi się wokół coraz bardziej nerwowo.
   Nasze władze jak widać, też coraz bardziej nerwowe, bo chyba zdały sobie sprawę, że źródełko kasy z Brukseli wysycha, i z przepowiadanych miliardów nic nie będzie, bo coraz chętniej tną co się da i sięgają do naszych portfeli.  Atakują więc kierowców fotoradarami, tną w służbie zdrowia, tną na kolei i po kolei tną co i gdzie się da. Wygląda to, jakby w panice tonąc, rządzący chwytali się brzytwy.  
   W Sejmie bezsilna opozycja, walcząca o własne przetrwanie, jak sarenka w potrzasku, nie zostawia suchej nitki na koalicji rządzącej, tylko że jak widać po ostatnim votum nieufności do ministra zdrowia, ten ostatni ma się dobrze i rządzący nic mu zrobić nie dadzą, bo przecież przeprowadza konieczne reformy, a te muszą kosztować. Dlaczego jednak kosztują tylko wyborców, kiedy tymczasem posłowie podwyższają sobie uposażenie?
   Inne oświecone frakcje w Sejmie, zajmują się jak zwykle „istotnymi sprawami”, takimi jak legalność jarania blantów i tego, czy facet z facetem, lub kobieta z kobietą mogą w łóżku robić co chcą.
  Na kolei strajk, ale niesłuszny, nielegalny i „nieadekwatny do postulatów związkowców, bo nieludzko odbijający się na pasażerach”.
  Można by tak mnożyć i mnożyć, przykłady na to, że rządzący i posłowie mają się dobrze, a społeczeństwo coraz gorzej i to zarówno w Polsce, jak i w skali globalnej.
   Zima sobie trwa, ale w końcu minie i wszystko zacznie odmarzać. Ludzki gniew też w końcu z oków puści. Zresztą zalążki społecznego gniewu już jak pokazali kolejarze „odmarzają”. Rodzi się pytanie - Jak długo jeszcze?
   Jak długo, ludzie dadzą radę na to wszystko patrzeć, i jak długo pozwolą politykom grzebać w swoich portfelach, zanim im puszczą nerwy? Jak długo jeszcze władza będzie arogancko lekceważyła swoich wyborców i jaka opcja zwycięży? Droga zmiany systemowej, poprzez działania takie, jakie podejmuje Demokracja Bezpośrednia, czy Paweł Kukiz inne grupy ludzi, którzy nieco przejrzeli na oczy, czy też w 2013 roku pojawi się więcej Brunonów K., a prowokacja dziennikarska z bombą w Sejmie, znajdzie swoje realne urzeczywistnienie?
   Obyśmy w 2013 roku nie musieli oglądać scen jak z horroru i zwyciężyła opcja działań umiarkowanych. Tyle tylko, że rodzi się w głowie taka obawa i smutna refleksja iż dla niektórych … łatwiejsze może być użycie TNT, niż z betonem rozmowa.
 
   Artur Marach