Kwadratura błędnego koła

Data: 08.10.2012 22:10

Od początku istnienia wszelkich rządów przynajmniej w powojennej Polsce, można zaobserwować pewnego rodzaju grę pomiędzy poszczególnymi rządami a społeczeństwem.

Szczególnie w kwestiach ekonomicznych.

W poprzednim systemie zwykło się mawiać: pracownik udaje że pracuje, pracodawca udaje że płaci.

I tak z rozpędu niepostrzeżenie weszliśmy w nowy system, ze starą mentalnością.

Genetyczne obciążenie ową mentalnością bynajmniej nie dotyczy wyłącznie osób z tzw. społeczeństwa, jak niektórzy próbują nam wmówić używając określeń typu: mentalność społeczna, ale wszystkich uczestników tej rozgrywki.

Również przedstawicieli władzy, którzy również są częścią tego społeczeństwa, chociaż najchętniej by się odcięli od identyfikowania ich z grupą tak obciążoną genetycznie.

Zawsze można się bronić przed wszelkimi zarzutami, że to mentalnie odrębna część narodu jest winna wszelkim niepowodzeniom, które przypisuje się kolejnym ekipom rządzącym.

Ekonomiści przygotowani książkowo do planowania i rozwiązywania problemów gospodarczych snują wizje rozwoju, które następnie wymykają się wszelkim regułom prawidłowej ekonomii.

Nie zdają sobie sprawy, że rozwiązanie problemu należy powierzyć specjalistom od innych nauk, takich jak psychologia i socjologia.

W idei organizacji uczących się (learning organization) używa się takiego określenia jak: widzieć cały las i pojedyncze drzewa.

Co oznacza, że należy zadbać o własny interes, ale również mieć świadomość tego, że funkcjonujemy w określonej społeczności i skazani jesteśmy na współpracę.

Jednostka nie jest w stanie samodzielnie istnieć bez organizacji i organizacja nie będzie funkcjonować bez zaangażowania poszczególnych jednostek w działania wspólnotowe.

Z poprzedniego systemu wynieśliśmy pewne zachowania, które zostały zakodowane w naszej podświadomości.

Używania grabi, które grabią głównie do siebie. Tak nam wpajali nasi rodzice, widząc bezsens ówczesnego systemu. Nieświadomie tak wychowujemy nasze dzieci, które obserwują nasze zachowania.

Właściwie na tym poziomie nic się nie zmieniło.

Poszczególni członkowie naszego społeczeństwa nie odczuwają potrzeby łożenia na utrzymanie wspólnoty. Wszak wspólne to znaczy niczyje.

Dlaczego bowiem mam płacić podatki, skoro nie mam z tego żadnych korzyści.

Dlaczego mam płacić, skoro nie płaci sąsiad, nie płaci kolega.

W naszej kulturze jest wręcz w dobrym tonie, pochwalić się na jaką kwotę oszukało się fiskusa.

W przeciwnym wypadku, można narazić się na przypięcie łatki frajera..

Co rusz słyszymy o nowej aferze, w którą uwikłali się przedstawiciele naszej władzy.

W prawie regularnych odstępach czasu, jesteśmy bombardowani informacjami o tym, że znów ktoś ukradł z naszej wspólnej skarbonki.

Ze wszech stron słychać wtedy sztuczne oburzenie.

Sztuczne. Bo nie oszukujmy się, im więcej afer tym lepiej.

Tak niestety działa nasza okaleczona podświadomość.

Każdy człowiek, po podjęciu jakiejkolwiek decyzji podświadomie poszukuje potwierdzenia jej słuszności.

Jeśli mamy świadomość, że oszukaliśmy naszą wspólnotę, w tym momencie otrzymaliśmy rozgrzeszenie. Teraz dopiero możemy się przyznać do naszych niecności.

Wręcz możemy stwierdzić, że jesteśmy frajerami bo mogliśmy zagarnąć znacznie więcej.

Ponieważ jeśli ktoś kradnie całe miliony, to co to jest w porównaniu z kilkoma naszymi tysiącami, niezapłaconego podatku.

Tutaj z kolei pojawia się podświadomy żal, że inni potrafią sobie więcej uszczknąć ze wspólnej skarbonki.

Podświadomie poszukujemy przypadków niecności dokonanych przez władzę..

Z kolei rzekomo bardziej poprawna mentalnie część wspólnoty, obdarzona przywilejem sprawowania władzy poczyna sobie wedle zasady „hulaj dusza”.

Różnica pomiędzy pozostałą częścią społeczeństwa test taka, że grabie których używają mają znacznie większy rozmiar.

Poza tym większość z nich nie ma świadomości własnej nieprzydatności do pełnienia określonych funkcji, co z kolei jest przyczyną marnotrawstwa zgromadzonego wspólnie majątku.

Wszystko to odbywa się na oczach całej społeczności.

Brak możliwości wpływu na taki stan rzeczy, wywołuje rodzaj społecznej frustracji.

Swoisty odruch samoobrony.

Oszukańcza i wyniszczająca gra toczy się dalej. Uczestnicy nadal poruszają się dziurawych drogach, umierają z powodu niewydolności systemu opieki zdrowotnej, otrzymują głodowe emerytury itd.

Obwiniając siebie nawzajem o taki stan rzeczy.

Im bardziej gra wchodzi w kolejne etapy, tym mniejsze możliwości jej zakończenia.

Kwadratura błędnego koła.

Ktoś musi przerwać tę grę, zanim nie będzie za późno.

Zanim nastąpi przesilenie i gra zamieni się w otwartą, brutalną wojnę, na której stracą wszyscy.

Potrzebny jest rodzaj mesjasza, który podejmie się zbawienia tego kraju.

Bynajmniej nie musi nim być jeden człowiek.

Potrzebna jest organizacja złożona z ludzi, którzy podejmą próbę zmiany zasad gry.

Którzy postawią jedną bramkę, do której wszyscy będą chcieli grać.

Ktoś musi zrobić pierwszy krok.

Jeśli do władzy dopuści się ludzi o określonych cechach takich jak: uczciwość, pracowitość, skromność, inteligencja, tolerancja itp., którzy podejmą się próby przeprowadzenia społeczności do innego wymiaru, wtedy zaistnieje szansa na uratowanie przynajmniej resztek nadziei.

Ludzi, którzy zrozumieją, że przez pojęcie uczciwość rozumie się również to przyznanie się przed samym sobą, że czegoś nie potrafię i powinienem ustąpić komuś kto to zrobi lepiej.

Dla których podobne zachowania będą normą.

Ludzi, którzy będą patriotami, a nie tylko będą mówić, że nimi są, nie rozumiejąc znaczenia tego słowa.

Być może wtedy zakończy się błędne koło, które obraca się coraz szybciej.