Jak kapitalizm hamuje rozwój technologiczny naszej cywilizacji?

Data: 30.12.2012 12:19

To kolejny tekst z serii "Lista wad kapitalizmu". Celem tej kampanii jest pokazanie wadliwości tego systemu i wyjaśnienie jak demokracja bezpośrednia pomoże zbudować coś lepszego. Pełna lista wad kapitalizmu jest tutaj. Jeśli ktoś nie rozumie jakiegoś pojęcia może wejść do słowniczka pojęć i je sobie sprawdzić.
!!!UWAGA!!!
 
Jeśli chcesz pomóc mi walczyć z tym systemem to pomóż mi skonstruować ruch, który na fali rewolucji która nas czeka za trzy lata, obali kapitalizm (w sumie sam się obali) i skonstruuje coś lepszego. Powiem szczerze: nie wiem jak to zrobić. Nie jestem żadnym guru, czy mistrzem. Po prostu widzę, że zbliżamy się do zagłady i chcę temu zapobiec. Boję się konsekwencji jeśli nam się nie uda.
Myślisz tak samo? Chcesz mi pomóc? Skontaktuj się ze mną: krzysztofwojnicz@op.pl
 
 
*****************************************************************************************

Żyjemy w czasach rozkwitu technologii. Od rewolucji przemysłowej do dnia dzisiejszego minęło 300 lat i wiele się zmieniło od początku tego okresu. Wynaleźliśmy silnik spalinowy, okiełznaliśmy elektryczność i wynaleźliśmy żarówkę. Wzbiliśmy się w przestworza, a nawet polecieliśmy w kosmos. Rozbiliśmy atom. Odkryliśmy DNA i penicylinę. Nauczyliśmy się wyciągać z roślin substancje, które są nam potrzebne. Nasza cywilizacja przeszła długą drogę, by znaleźć się w tym punkcie w którym jesteśmy teraz. Pomimo niewątpliwych sukcesów mamy też porażki: nie potrafimy rozwiązać problemu zanieczyszczania środowiska, nie umiemy jeszcze wyleczyć niektórych chorób takich jak AIDS, czy Stwardnienie Rozsiane. W tym poście pokażę, że obecny system robi co tylko może, by te problemy nigdy nie były rozwiązane.
                 
Kapitalizm doprowadza do hamowania rozwoju technologicznego naszej cywilizacji. Może się to wydawać niedorzeczne, bo w okresie rozwoju  kapitalizmu akurat doszło do rozkwitu techniki i nauki. O ile takie heurystyczne założenie może wydawać się poprawne, jest w istocie błędem rozumowania. Te nie ma większego związku ze sobą. Zobaczmy może na konkretnym przykładzie jak to wygląda.
Pewien wynalazca wynalazł nową technologię - powiedzmy silnik pracujący na oleju rzepakowym (takie silniki już teraz istnieją). Co robi nasz wynalazca? Bierze swoją maszynę pod pachę i idzie do Urzędu Patentowego. Tam załatwia formalności i rejestruje swój wynalazek. Mamy nową technologię! Teraz nasz dumny inżynier idzie z tym do różnych przedsiębiorstw i proponuje im wykorzystanie jego patentu. W końcu któraś korporacja zauważy, że to jest istna żyła złota i nawiązuje współpracę z naszym bohaterem. Po jakimś czasie samochody na olej rzepakowy śmigają po ulicach.
O ile ta historia wydaje się sensowna, o tyle warto teraz zastanowić się nad pytaniem: dlaczego dookoła nas nikt nie jeździ takimi samochodami? Odpowiedź jest prosta: bo ktoś by na tym stracił fortunę. O co tu chodzi?
 
Ta nowa technologia była by konkurencją dla starej. Czyli przemysł naftowy musiałby się zmierzyć z ekologicznym odpowiednikiem. Lobby naftowe by straciło miliardy. Nie może sobie na to pozwolić. Więc wykupują patent jako pierwsi, by schować go do szuflady. W ten sposób jedynie właściciel patentu do wynalazku (potentat naftowy) będzie mógł z niego korzystać. A że jemu się to nie opłaca to wsadzi wynalazek gdzieś do głębokiej szuflady. W ten sposób ten silnik nigdy nie będzie użyty przez ludzkość. Kapitalista by powiedział teraz: „ Zaraz, zaraz przecież auta na olej rzepakowy są mniej wydajne od tych na benzynę czy ropę. Nie wytrzymały by konkurencji z tymi co używamy teraz!” Coś może i w tym jest, no to ja zadam pytanie: „Skoro ta technologia jest zbyt słaba, to może ją udoskonalimy na tyle by nadążała za obecnymi trendami?”. Problem w tym, że może to zrobić tylko właściciel patentu, czyli… korporacja która ten wynalazek wykupiła!!! A ona tego nigdy nie zrobi, bo to nie leży w jej interesie! W ten sposób nasz silnik na olej rzepakowy wylądował na śmietniku historii!
 
Podobnie już dzisiaj moglibyśmy jeździć samochodami napędzanymi przez prąd elektryczny. Ta technologia jest już znana od dawna, tylko korporacje powykupywały patenty na te urządzenia i tym samym skutecznie uniemożliwiły rozwój tych rozwiązań. Technologicznie już dzisiaj jest możliwe zbudować auto na prąd, które będzie mogło pokonać 300 km z prędkością 130 km/h. Zgadnijcie kto ma patenty, konieczne do wdrożenia tego projektu w życie?
 
Inny przykład. Powiedzmy, że pewien koncern farmaceutyczny wynalazł szczepionkę na jakąś chorobę: powiedzmy zakażenie wirusem HIV. Teraz powinniśmy zakrzyknąć z radości, bo znaleziono lekarstwo, które dałoby nadzieje setkom tysięcy ludzi. Problem w tym, że już teraz leczenie ludzi pod kątem AIDS to milionowe zyski dla koncernów farmaceutycznych, bo sprzedają wiele różnych lekarstw na tą chorobę. Wynalezienie szczepionki, która by pozbawiła ich zysków nie leży w ich interesie. Więc patent na tą szczepionkę będzie tak jak w wypadku naszego silnika schowany do szuflady albo - w najlepszym wypadku - dopuszczony do sprzedaży, ale pod astronomiczną ceną. No bo jak koncern farmaceutyczny włożył milion w badania to musi swoje zarobić, a skoro ma monopol na ten lek, to może sobie dowolnie dyktować jego cenę. To dlatego najnowsze leki są takie drogie. Oczywiście ludzi najbiedniejszych nigdy nie stać na najlepsze leki. Kto by się przejmował biedakami? Przecież nie mają kasy, z której można by ich oskubać…
 
Swoją drogą wiecie skąd się biorą tzw. tańsze odpowiedniki leków? Gdy właściciel patentu na lek sprzeda go innej korporacji farmaceutycznej, ta druga będzie mogła go produkować i sprzedawać w aptekach. Ale nazwy leków muszą się od siebie różnić, dlatego ten sam lek może być sprzedawany mając różne nazwy (dlatego ważniejsza od nazwy handlowej leku jest jego nazwa łacińska, musi być pod nazwą handlową w nawiasie drobniejszym druczkiem - jeśli dwa leki mają tą samą nazwę łacińską i tą samą dawkę to jest to ten sam lek i należy wybrać ten tańszy ;)). Ta najdroższa wersja to przeważnie ten lek, który został wprowadzony na rynek najwcześniej („oryginalny” lek). Jednak po pewnym czasie patent wygasa i wtedy każdy koncern będzie mógł produkować lekarstwo by je sprzedawać.  To spowoduje gwałtowny spadek ceny, bo pojawi się konkurencja. Dlatego popularne leki jak ibuprofen, pseudoefedryna czy dekstrometorfan są tak powszechnie dostępne (ale są też stosunkowo stare).
 
Jak widać znaczącą rolę odgrywa tu prawo patentowe. Trudno nie zgodzić się z tezą, że ono również powoduje hamowanie rozwoju technologii. Gdyby go nie było w ogóle (albo zostałoby odpowiednio zmienione), to natychmiast najlepsze pomysły byłyby zapożyczane i  wykorzystywane przez innych. Spowodowało by to lawinowy wzrost naszego poziomu technologicznego. Jednak rządza zysku biznesmenów na samym szczycie piramidy władzy i wpływów, jest ważniejsza niż dobro zwykłych ludzi. W ten sposób chciwość jednych odbija się kacem na osobach niewinnych. Bo to przecież nie jest wina schorowanego seniora, że nie ma na leki…

Jeszcze innym przykładem hamowania technologii przez potężne lobby jest przemysł prądotwórczy. Energia odnawialna nigdy nie będzie wdrażana w spos& oacute;b masowy (i udoskonalana) bo potężne lobby prądotwórcze nie pozwoli, byśmy mogli produkować energię np. z wiatru czy z paneli słonecznych. Energia ta jest czysta i w zasadzie nieskończona. Wyobrażam sobie wielohektarowe farmy z ogniwami fotowoltaicznymi, które zasilą nas w prąd. Wystarczy, że każdy z nas ustawi na dachu swojego domu takie ogniwa i rachunek za prąd gwałtownie się zmniejszy. Jednak jest to nie na rękę właścicielom elektrowni węglowych i nie pozwolą nam nigdy na zastosowanie tego rozwiązania, bo by stracili grube miliony.
 
Reasumując: w obecnym kapitalizmie to osoby na samym szczycie piramidy wpływów decydują, jakimi technologiami będziemy się posługiwać na co dzień. Czytaj: tymi, które im przynoszą największe zyski. A dzieje się tak dlatego, bo mają potężne środki w postaci pieniędzy. Jakie więc technologie będą akceptowane przez elitę? Odpowiedź: te które będą generować największe zyski. Jeśli będzie można zastąpić pracę człowieka maszyną, która jest tańsza w utrzymaniu i wydajniejsza niż pracownik fizyczny, to możemy być pewni że ta technologia będzie się rozwijać. Czyli każda technologia przynosząca zysk elitom będzie wdrażana. Interes zwykłych ludzi jest tu bez znaczenia.