Dlaczego bieda jest nieunikniona w kapitalizmie i dlaczego będzie się nasilać?

Data: 30.08.2012 17:02

Istotą kapitalizmu i wszystkich innych odmian ekonomii monetarnej, jest praca ludzi na rzecz innych ludzi. Za tą pracę robotnicy otrzymują mniejsze lub większe wynagrodzenie. Te pieniądze muszą oni wydać na żywność, ubrania, rachunki, mieszkanie, opał. Kapitaliści twierdzą, że ciężką pracą ludzie mogą zapracować na towary luksusowe, takie jak samochody, czy komputery. A jak nie mogą, to zawsze mogą coś wziąć na raty i powolutku spłacać kredyt. Niby to działa, ale...

W praktyce życie ludzi polega na tym, by z obracającej w naszym państwie puli pieniędzy, zdobyć pewną pulę dla siebie by spełnić swoje podstawowe potrzeby. Zastanówmy się więc co by się stało, gdyby każdy człowiek wyciągnął (zarobił) taką samą pulę pieniędzy. Natychmiast by je wydano, ceny by wzrosły, a wartość tych pieniędzy by spadła. Więc pomysł, by ludzie zarabiali tyle samo jest raczej zły. Natychmiast by spadł ich poziom życia. To nie zadziała. Ludzie nie mogą tyle samo zarabiać. Z tego wynika, że pewne grupy ludzi muszą zarabiać mniej niż inne, gdzie tu sprawiedliwość?

Ktoś powie, że ceny obniży konkurencja pomiędzy towarami, ale się z tym też nie zgodzę: ceny będą celowo zawyżone, przez sklepy, celem zwiększenia zysków (pomijam tu inflację) bo mogą się dogadać między sobą (jak to robią u mnie na wsi). Mieszkam na wsi. Więc wiem, jak tu się żyje na co dzień. Siedząc przy piwie przed sklepem zawsze można porozmawiać z różnymi ludźmi. Ale o jednym można pogadać z praktycznie każdym: jak mało mają pieniędzy. Niektórzy wprost przyznają się do olbrzymich długów w bankach. Skąd długi? Jako rolnicy produkowali towary i inwestowali w sprzęt. Jednak jak weszliśmy do Unii Europejskiej polscy odbiorcy zaczęli upadać, bo nie mogli wytrzymać konkurencji z tanimi produktami z Zachodu. Popyt się skończył. To spowodowało tragiczną sytuację rolników, którzy by zaczęli głodować, gdyby nie forsa z Unii. Kapitalista by powiedział że po prostu źle zainwestowali i to jest ich problem, ale zastanówmy się gdzie wylądowały te pieniądze. Zaczęły krążyć w obiegu aż znowu się znalazły w bankach. Więc bank czerpie podwójne korzyści: dał kredyt rolnikowi, który źle zainwestował i ma tą kasę która została przez niego zainwestowana i może nią obracać! Genialne!

Nie jest przypadkiem, że po wejściu do Unii Europejskiej, nagle pojawiły się ogromne hipermarkety. Towary w nich sprzedawane są sprowadzane z zagranicy i są tańsze, więc rodzima produkcja nie może wytrzymać z nimi konkurencji. Tak samo małe osiedlowe sklepiki nie mogą wytrzymać konkurencji z hipermarketami. Powoduje to powolną śmierć lokalnej produkcji i wzrost bezrobocia. To z kolei powoduje, że pracodawcy coraz mniej płacom ludziom, bo ci i tak będą musieli harować by móc powiązać koniec z końcem. Zbuntować się nie mogą, bo pracodawca chętnie przyjmie obecnych bezrobotnych i wymieni pracowników: "Jak ci się tu nie podoba to mam dziecięciu na Twoje miejsce!". Owocuje to w praktyce wzrostem biedy. Ci co już teraz toną w długach mają jeszcze gorszy problem.

W kapitalizmie by jeden mógł zarobić, drugi musi stracić. Gdy jeden źle zainwestuje, to pulę tych pieniędzy które wejdą w obieg przejmie ten, co zainwestuje dobrze. Dlatego bankructwa są wpisane w ten system i są nieuniknione, to również generuje biedę. W kapitalizmie to mechanizm niedostatku, generuje zyski (twierdzenie to będzie udowodnione później). W końcu wszystko się skończy w punkcie, gdy bogaci będą produkować towary by biedni mogli je kupić (będą do tego zmuszeni by przetrwać). Bogaci staną się coraz bogatsi, a biedniejsi coraz biedniejsi. Rodzi to w końcu rządy korpokracji (będzie o tym inny artykuł). 

Proponuję zabawe intelektualną. Kiedyś pewien leming próbował mi wmówić, że w kapitaliźmie (albo wolnym rynku - to działa na oba te systemy) każdy może załorzyć firmę i odnieść sukces. Oczywiście to nie jest prawda. Pomyślmy, co by się stało jakby każdy założył firmę.Czy każdy może odnieść sukces? NIE, i to z bardzo prostej przyczyny: popyt na te usługi i towary generowane przez nasze firmy by zmalał, bo było by ich zbyt dużo. Oznacza to, że bankructwa i niedostatek będzie zawsze. Większe firmy się rozwijają, aż zbliżamy się do punktu, gdzie biedni będą tak biedni, że w końcu wyjdą na ulice. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze jeden powód, dla którego ludzi wkrótce nie będzie stać na podstawowe produkty.

To automatyzacja produkcji. Kiedyś by wykopać dziurę, potrzeba było kilku robotników i łopat. Dziś wykorzystuje się koparki: są tańsze w eksploatacji, nie marudzą że chcą podwyżek, nie chcą przerwy na śniadanie, nie mogą zastrajkować. Podobnie jest ze wszystkim. To maszyny zastępują ludzi przy pracy, a to owocuje zwolnieniami. W dodatku ich praca jest tańsza, więc jeśli konkurencja będzie zatrudniać pracowników to ich produkty nie będą konkurencyjne z tymi co produkują maszyny. Dlatego maszyny są przyjacielem zysku, a wrogiem pracowników (ludzi), bo zabierają im pracę. Ten proces jest nieunikniony i będzie się nasilał. Dlatego kapitalizm jest skazany na upadek, bo jak tak dalej pójdzie głodni, zadłużeni ludzie wzniosą rebelię. Co wtedy się stanie? EDIT: Artykuł o tym temacie na interia.pl Dodam, że tzw. mała i średnia przedsiębiorczość nigdy nie będzie mogła być konkurencyjna z korporacjami, dopóki nie zainwestuje w bardzo drogi sprzęt, na który mały przedsiębiorca może nie mieć pieniędzy. Zastąpić ich pracą ludzi też nie może, bo jego ceny nie będą konkurencyjne (pracownikom trzeba więcej płacić, dawać premię, urlopy, etc.). Moim zdaniem, by zapobiec nasilaniu się niedostatku wśród ludzi, trzeba przeprojektować naszą gospodarkę, bo kapitalizm jest przestarzały. Opiszę to dokładnie w innym poście.