Bankructwo kraju

Data: 19.08.2012 18:17

Prawdopodobnie w 2020 roku Polska zbankrutuje. Skąd ta pesymistyczna hipoteza? Co mówią statystyki? Jakie są przyczyny demograficzne tego zjawiska? I najważniejsze: jak się do tego przygotować? Sprawa nie jest prosta, ale uzasadnię tą paskudną wizję. Osoby o słabych nerwach niech się przyszykują na serię ciosów i ostrą jazdę, bo liczby nie pozwalają spać spokojnie jak trafnie zauważył prof. Rybiński. Nigdzie w mediach nie zastaniemy informacji o sytuacji gospodarczej kraju. Nie bez przyczyny, bo nie ma się czym szczycić. A ta jest katastrofalna. Gdy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej do kraju nad Wisłą popłynął szeroki strumień pieniędzy. Pieniądze te były wydawane z różnym skutkiem, ale znacznie przyczyniły się do wzrostu Przyrostu Krajowego Brutto. Tak, że obecnie wynosi on około 4%. Całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę kryzys w krajach Zachodu, do których lubimy się porównywać. Jednak już za 2-3 lata PKB spadnie do... 1,3%. Dlaczego? Bo skończy się spora część unijnych dotacji, polska przedsiębiorczość leży w starciu z konkurencją z Zachodu, a coraz więcej ludzi odchodzi na emerytury i powoli nie ma kto pracować. Ostatni problem będzie się pogłębiał. Dlaczego? W Polsce na chwilę obecną jest dużo rąk do pracy. Ale to się zmieni. Niedługo roczniki 1960 przejdą na emeryturę. A jest to pokolenie powojennego wyżu demograficznego i inne roczniki będą musiały ich zastąpić. A to będzie niemożliwe. Dlatego rząd chce zwiększyć wiek emerytalny. Tak więc kapitał ludzki nie pociągnie gospodarki bo jest nas zwyczajnie zbyt mało. Jesteśmy biednym krajem. Nasza gospodarka jest zbyt słaba by konkurować z takimi potęgami jak Chiny czy Stany Zjednoczone. Za to my jesteśmy zalewani produktami zza granicy. Za każdym razem jak kupujemy zagraniczny towar, wspieramy obce gospodarki. Nasi przedsiębiorcy nie mogą konkurować z krajami Zachodu, podobnie jak małe sklepiki nie mogą konkurować z wielkimi hipermarketami. W ten sposób inwestycje ani rozwój przedsiębiorstw też nas nie pociągnie do góry. A co z technologiami? Mamy tyle tęgich umysłów, więc niech się wezmą do roboty i tworzą nowe technologie. Tylko... u nas jak ktoś coś opatentuje to natychmiast sprzedaje się to za granicę, tak jak było np. z technologią DVD. Nie inwestuje się w naszym kraju w rozwój technologii, bo nie ma na to pieniędzy. Nie jesteśmy też w stanie wpompować tyle kasy by móc skutecznie konkurować z wielkimi koncernami, które inwestują miliardy dolarów na badania. Niektóre z międzynarodowych korporacji są bogatsze niż Polska. Na co więc się inwestuje pieniądze? Na budowę pięknych i wielkich stadionów. Gdzieś przeczytałem, że budowa jednego stadionu zwróci się gdzieś za 415 lat. Taka inwestycja jest nieopłacalna i nie spowoduje, że ludziom będzie się żyło lepiej. Nie zwiększy nakładów na edukację, służbę zdrowia czy prawie zbankrutowany ZUS. Wiecie ile wynosi dług ZUSu? Astronomiczne 2-3 biliony zł (bilion = milion milionów). Dług publiczny wynosi 774,8 mld zł. Jeśli dodać do tego zadłużenie ZUSu czy NFZ mamy już wizję nadchodzącej katastrofy. Na wiki napisali, że dług publiczny przekracza 200% PKB. Wydajemy znacznie więcej niż zarabiamy a posiadane pieniądze marnujemy na organizację igrzysk! Ja wolałbym chleba! By spłacić same odsetki z tego długu będzie trzeba zwiększyć VAT o kolejne 2%. A gdzie fundusze na spłatę kredytów? Prawdopodobnie dlatego wzrosną podatki. Akcyza, cło czy CIT. Oczywiście najbardziej się to odbije na najbiedniejszych, szczególnie VAT. Nasz kraj czekają dwa silne krachy ekonomiczne: pierwszy za 2-3 lata drugi około 2020, wtedy odsetki od zaciągniętych kredytów będą tak wielkie że nie będziemy w stanie ich spłacić. Jako obywatele niewiele możemy zrobić. Jeśli macie pieniądze na funduszach inwestycyjnych, powinniście je wycofać, bo akcje masowo będą spadać. Gospodarka Unii Europejskiej jest kolosem na glinianych nogach, zresztą tak samo jak Stany Zjednoczone czy Rosja. Na koniec daję linka do wykładu prof. Rybińskiego, który też porusza ten temat: https://www.youtube.com/watch?v=WLVUMad9xA8