Ale to już było - oby nie wróciło więcej

Data: 06.01.2013 14:13

Nie pozwalam - krzyknął wstając. Sejm oniemiał, zamilkł, oddech wstrzymał - wszak to ludu przedstawiciel się sprzeciwia. Znów przepadły postulaty, padną pewnie dwie ustawy, bo Prezydent veto przyjął gdyż tak naród zdecydował. I popada Polska w marazm. Reform żadnych się nie tyka, Słabnie w oczach jej pozycja. Ale co tam, niech tak będzie. Po co silną być w Europie, pokój będzie.
Historia jako nauczycielka życia niczego nas Polaków nie nauczyła. Wiele lat temu, jeszcze w liceum na maturze próbnej pisałam referat nt: " Słabość reform czy siła sąsiadów przyczyną upadku I Rzeczpospolitej?". Ówczesna Rzeczpospolita Szlachecka to okres rautów, zabaw, magnackich potęg i niejasnych interesów. Panowie dobrze się bawili, chłopi odrabiali pańszczyznę, a Kościół zbierał "dziesięcinę". Kraj mlekiem i miodem płynący. Obrady Sejmu zerwać mógł każdy mniej lub bardziej zorientowany poseł gdy mu na język przyszło akurat słowo "Veto". Dopełnieniem wszystkiego była jakże obecnie świętowana, Konstytucja 3 Maja. W dobie gdy w Europie szerzyły się rządy autorytarne w Polsce władzę oddano w ręce ludu.( A jak wiadomo gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. ) Czym to wszystko się skończyło chyba nikomu nie trzeba było przypomina ć.
Obecnie w dobie kryzysu gospodarczego, gdy potrzebne są rządy silnej ręki, a władza potrzebuje silnego mandatu do przeprowadzania niezbędnych reform w Polsce powstaje nowe ugrupowanie o nazwie Demokracja Bezpośrednia. Partia ta jest neutralna światopoglądowo, nie ma programu gospodarczego, a jej przedstawiciele chcą wskrzesić veto ludowe, wprowadzić plebiscyty i organizować referenta w ważnych sprawcach na szczeblu krajowym. Na razie swoje idee chce wcielać w życie na szczeblu  samorządowym gdzie ustawa przewiduje referendum gminne, ale ich celem jest gmach na Wiejskiej. Marzy im się stolica, a wraz z nią przewód systemu państwa. Swoją potrzebę istnienia tłumaczy społeczeństwu tym, że przy wprowadzaniu reformy emerytalnej i podpisywaniu umowy ACTA decyzje zostały podjęte bez szerokiej debaty publicznej i obrad komisji trójstronnej. Przy wyraźnym, jak mówią, sprzeciwie obywateli. Faktycznie nie było powodów do entuzjazmu. Bo raczej nikogo nie ucieszyła wiadomość, że ma pracować dłużej, zwłaszcza gdy tej pracy nie ma. Kontrola Internetu w kraju w którym wolność słowa była cenzurowana też raczej nie cieszy. Czasami jednak dobro ogółu jest ważniejsze niż dobro jednostki. Demokracja Bezpośrednia, mniejsza o nazwę, przyniosła by społeczeństwu większą korzyść pracując nad zwiększeniem udziału obywateli w głosowaniach przy wyborach samorządowych, parlamentarnych, prezydenckich i europejskich.
Na koniec  dodam jeszcze, że gdyby DB była takim świetnym rozwiązaniem, to już dawno wprowadziliby ją Niemcy jako naród bardziej zorganizowany, uświadomiony, obowiązkowy i odpowiedzialny. Brytyjczycy jako bardziej zapobiegliwi czy Grecy dla oszczędności jako kolebka Demokracji Ateńskiej. A tu znów Polacy mają wyjść przed szereg jak z tą konstytucją. Ja dziękuję, wysiadam na pierwszej stacji. Niech ten pociąg jedzie dalej, ale beze mnie.