Zmierzch wodzów.

Data: 08.01.2015

Poniedziałek 5 stycznia, rok 2015. Gdzieś w Polsce.

Reszta społeczeństwa kończy sprzątanie po sylwestrowych szaleństwach, łamie po raz pierwszy noworoczne postanowienia, korzysta z długiego weekend'u. Nikt nie przeczuwa, że gdzieś w politycznych kazamatach konwentyklu (pol. zebraniu) jednej z planktonowych partii powtarza się historia sprzed niespełna 184 lat.

-Zgubiliście Kongres. Rzekł jeden z uczestników spotkania przed podpisaniem dokumentu.

-Wykrzyknijmy więc razem: nie ma Korwina! Zawołał Michał Marusik.

Tak oto w Wigilię święta 3 Króli (przypadek?) roku pańskiego 2015 dokonała się detronizacja innego Krula.




Scena która rozgrywała się na posiedzeniu jednego z licznych organów KNP oczywiście nie była tak wzniosła i ważna jak ta z 1831 roku, ale zachęca do refleksji.

Czyżby kończyła się (szczęśliwie) w Polsce, era partii wodzowskich?



Premier RP na wychodźstwie.

Zaczęło się od Platformy Donalda Tuska (obywatelska jest już dawno jedynie z nazwy), po przyjęciu przez niego stanowiska unijnego „prezydenta”, teoretyczną władzę w partii miłościwie nam panującej, objęła Ewa Kopacz. Praktycznie, pozostał wakat, a struktura przyzwyczajona do wodzowskiego modelu zarządzania działa jedynie dlatego, że wszyscy udają, że nie zauważyli wyjazdu Wodza. Walka o władzę i schedę dopiero przed nami, a potencjalnie słaby wynik w wyborach parlamentarnych może mocno na platformie zamieszać.



Bezruch Palikota

Inna wodzowska struktura jaką niewątpliwie był i jest Ruch Palikota/Twój Ruch/Europa +/- etc. również okazała się nietrwała, tym razem wódz pozostał, jednak zniknęła cała reszta plemienia. Prowadzący autorytarną politykę wewnątrz organizacji, i pełną niezrozumiałych dla wyborcy ruchu umizgów do PO politykę zewnętrzną, Janusz P. jest właśnie na etapie składania wigwamu i zastanawia się, za co jeszcze powinien przeprosić aby otrzymać propozycję ostatniego miejsca na Lubelskiej liście partii władzy (PO).



Dudy w miech

Schował również inny nieśmiertelny wódz partyjnego stadka Jarosław zwany JA-RO-SŁAW! Ogłaszając Urbi et Orbi, że nie będzie ubiegał się o urząd prezydenta RP. Wodzowska struktura PIS wydaje się być zbudowana na solidnych fundamentach wręcz mesjańskiego mitu Jarosława Kaczyńskiego, ale i na niej widać rysy. Poza oddaniem walkowerem prezydentury, potwierdza to ostatnia wojna na dworze wodza między popieranym przez Mariusza Błaszczaka, Marcinem Mastelarkiem, a niedawnym pupilkiem prezesa, znanym polskim podróżnikiem Adamem Hofmanem. Brak umiejętności dobierania sobie uczciwych współpracowników świadczy, co najmniej, o schyłkowej fazie aktywności politycznej wodza.



Krul jest nagi.

Wracając do zdetronizowanego monarchy, On z kolei wodzowską strukturę organizacyjną zarówno partii jak i państwa wpisał wręcz na sztandary, tym bardziej zaskakuje postawa członków KNP, którzy wykazali że jak tlenu potrzebują demokracji. Krul zapewne wzbogaci po tym wydarzeniu swój arsenał „argumentów” przeciw najlepszemu z najgorszych ustrojów i założy kolejną partię swojego imienia, choć istnieje cień nadziei (która umiera ostatnia), że zarówno on jak i inni polityczni wodzowie-celebryci zrozumieją, że medialna popularność i wysokie mniemanie o swojej dziejowej roli, nie może zastąpić zdrowych partnerskich relacji zarówno wewnątrz partii jak i na linii państwo-obywatele.



Wiosna ludów.

Pojawia się pytanie co dalej? Co stanie się gdy pospadają z tronów głowy królów, prezesów, wodzów, przywódców etc... Możliwe są różne scenariusze.

Pierwszy-zły to pojawienie się nowych zbawców na białych koniach, którzy najpierw swoje partie, a potem okupowane przez nich społeczeństwo „wezmą za mordy”.

Drugi-zły zastąpienie chorego systemu wodzowskiego, chorym systemem w stylu PSL. Niewątpliwie nie jest to partia wodzowska (zmiany władz zdarzają się stosunkowo często i nie prowadzą do rozpadu organizacji, ani utraty poparcia), niestety zmiany władz w tym rodzinnym biznesie nie prowadzą do zmian polityki organizacji, a upodmiotowieni członkowie zadowalają się względnie sprawiedliwym podziałem „łupów”.

Trzeci scenariusz napawa jednak optymizmem, jest bowiem możliwe, że zmierzch wodzów stworzy warunki do rozwoju demokracji wewnątrz starych partii lub pociągnie za sobą również zmierzch tych PO-tworów, otwierając drogę dla organizacji bardziej demokratycznych zarówno w strukturze wewnętrznej jak i w postulowanych zmianach w relacji państwo-obywatele.



Środa 7 stycznia rok 2015 Warszawa.

Dopijając ostatni łyk zielonej herbaty, autor artykułu zorientował się, że nie ma w nim ani słowa o Demokracji Bezpośredniej.

-LOL. Powiedział sam do siebie.

-Innym razem. Pomyślał.

Po zmierzchu, musi być wschód.


Autor - » https://www.facebook.com/obywateldh?fref=nf

Referendum

Aktualności