Wybory samorządowe

Więcej referendów lokalnych

Demokracja 2.0 - program

Demokracja lokalna

Na pewno nieraz pieszo zdarzyło Ci się przemierzać swoją okolicę po wydeptanej przez mieszkańców ścieżce, gdy niedaleko lokalne władze wytyczyły chodnik, z którego nikt nie korzysta. Dlaczego tak się dzieje? To koronny przykład na to, że władze - nawet te samorządowe - nie słuchają mieszkańców i nie rozumieją ich potrzeb. Władze nie pytają - władze rządzą według uznania. Petycja w sprawie budowy parkingu, bądź placu zabaw dla dzieci, leży odłogiem od miesięcy w radzie gminy? Projekty obywateli przebijają się bardzo rzadko. Nikt nie pyta mieszkańców o możliwość budowy elektrowni wiatrowych w ich małej ojczyźnie czy zasadność działania straży miejskiej.

I drugi problem - chyba każdy z nas, jeśli nie mieszkamy w otoczonej kamiennym murem willi, miał przynajmniej kilka starć z lokalnymi lub międzynarodowymi deweloperami, budującymi ogromne osiedla bądź zakłady w naszym sąsiedztwie. Wiele procedur, w tym pozwolenia na budowę, jest niejawnych, a co najmniej niejasnych - często o zabarwieniu korupcyjnym. Czy urzędnik wydałby taką decyzję mogąc być przez Ciebie odwołanym w każdym momencie? Czy jeśli plan zagospodarowania Twojej ulicy uchwala się w referendum, ktoś może używać go do swoich prywatnych, biznesowych celów?

Odpowiedzią na te problemy jest lokalna demokracja bezpośrednia. Więcej decyzji samorządowych podejmowanych w referendach - gminnych i wojewódzkich - a ponadto sprawny system wdrażania tych decyzji w życie, którego w Polsce brakuje. Radni gminy jak i sejmiku mają prawo zwołać referenda w ważnych dla lokalnej społeczności sprawach - Demokraci Bezpośredni będą w formie zestawu pytań poruszali lokalne problemy dwa razy do roku. To pozwoli nam poznać bolączki mieszkańców i wypracować dla nich rozwiązania - o ile sami ich nie zaproponują, bo tak się często dzieje. Chcemy też za pomocą naszych radnych znacząco ułatwić ścieżkę trafiania, mniej znaczących dla całej społeczności ale ważnych dla jej części, obywatelskich projektów pod obrady rad - o czym w następnym punkcie.

Wzmocnimy również instytucję budżetów obywatelskich, które coraz częściej organizowane są w polskich miastach oraz gminach. Chcemy, by pewnego dnia - tak jak w Szwajcarii - całe budżety gmin, miast i województw mieszkańcy zatwierdzali w powszechnym referendum. Poczytujemy szerzenie idei budżetów obywatelskich za sukces, jesteśmy autorami jednego z najczęściej wykorzystywanych projektów uchwały w tej sprawie, z którego skorzystały liczne gminy. Obserwujemy jednak różne wypaczenia tej idei - dialog mieszkańców wciąż odbywa się z władzą a nie pomiędzy sobą, jak powinno to funkcjonować. Wiele projektów obostrzonych jest ograniczeniami, które uniemożliwiają ich sprawną realizację pomimo przegłosowania.

Wprowadzimy również konsultacje budżetowe, które różnią się od budżetów partycypacyjnych tym, że obejmują całość zasobów, a nie tylko wycinek i pozwalają mieszkańcom wyrazić głos w sprawie "na co NIE wydawać" pieniędzy z ich podatków. Promujemy szersze wykorzystanie Internetu do podejmowania decyzji lokalnych, ale także załatwia jednostkowych spraw. Na pewno skróci to kolejki w urzędach, pozwoli także na bardziej fachową obsługę mieszkańców.

Badania szwajcarskich i niemieckich ekonomistów (np. B. Frey, A. Stutzer, G. Kirchgassner, L. Feld) nie pozostawiają złudzeń. Na obszarach gdzie obywatele mają duży wpływ, zwłaszcza na kwestie finansowe w samorządach, PKB per capita jest wyższy o 15%, odnotowuje się o 30% mniej przypadków unikania płacenia podatków, usługi publiczne są o 20% tańsze, a dług publiczny niższy o 25%. Są więc też pozytywne, gospdoarcze skutki wprowadzenia lokalnej demokracji bezpośredniej. Ponadto im więcej decyzji lokalnych podejmować będziemy wspólnie, tym szybciej ustrój demokracji bezpośredniej przeniesie się na szczebel krajowy, a być może nawet europejski.


Radny bezpośredni

Nie jest tajemnicą, że programy partii, a także samych kandydatów nie są kompletne. Jest też całkiem normalne, że kandydat nie może przewidzieć potrzeb gminy czy regionu na dwa lata do przodu. W końcu - nie ma nic już niezwykłego w tym, że politycy w ogóle nie spełniają swoich obietnic. Czy jeśli burmistrz podejmuje decyzję o wstrzymaniu finansowania drogi, choć inaczej twierdził przez wyborami, lub milczał w tej sprawie, to czy nadal jest to demokracja?

Radny bezpośredni to zupełnie nowatorski projekt. Każdy radny demokracji bezpośredniej będzie posiadał własną stronę internetową, a także pozostawał w fizycznym kontakcie z mieszkańcami na dyżurach. Przez stronę, jak i w czasie dyżurów będzie przyjmował dyspozycje (w formie głosów) jak on sam ma głosować w sprawach, o któych nie mówił w swoim programie! Wykorzystamy także dyżury by przyjmować obywatelskie projekty - po co trudzić się zbieraniem setek podpisów (jeśli w naszej gminie w ogóle jest taka możliwość) pod obywatelskim projektem, skoro od tego mamy radnych Demokracji Bezpośredniej, by realizowali nasze postulaty?

Odpartyjnienie samorządu

Partie polityczne w Polsce, zamiast zrzeszeniami osób o zbliżonych poglądach gospodarczych czy obyczajowych, stały się swoistymi klanami - wielkimi organizacjami służącymi do rozdawania posad w urzędach, załatwiania prywatnych interesów. Szczególnie widać to w samorządach, które są dziś po prostu "poczekalniami" w karierze politycznej dla rzesz partyjnych aparatczyków. Prowadzi to do wielu negatywnych efektów - głównie podporządkowania polityki rozwoju gminy czy województwa rozkazom centrali partyjnej.

Kluczowa dla nas jest zmiana sposobu funkcjonowania partii politycznych w Polsce, którą można zmieniać już teraz - nie tylko ustawowo.

Demokracja Bezpośrednia posiada ponad 90% bezpartyjnych obywateli na swoich listach samorządowych. Są to osoby o różnych zawodach oraz zainteresowaniach - aktywiści miejscy, działacze lokalni oraz internetowi, społeczni, organizatorzy protestów anty-ACTA. Dla przytłaczającej większości są to pierwsze wybory w ich życiu - dotąd, by zmienić coś w swojej rzeczywistości musieli zapisać się do wielkiej partii i żmudnie, latami podlizywać się odpowiednim osobom w partyjnych władzach, by w końcu trafić na listę (ustępując na niej starym politykom). Demokracja Bezpośrednia jako pierwsza tego typu formacja w historii Polski stworzyła prawdziwą platformę wyborczą do startu dla bezpartyjnych - poparcie idei rządów obywateli oraz przedstawienie swojej dotychczasowej aktywności na polu społecznym były jedynymi warunkami wstępnymi. Nie ma tu zakamuflowanych polityków, byłych lub dawnych wieloletnich działaczy innych opcji, co często zdarza się na poziomie lokalnym. Listy Demokracji Bezpośredniej są prawdziwie bezpartyjne.

Popieramy także rozmaite komitety wyborcze wyborców oraz organizacji i stowarzyszeń na terenie Polski. W ten sposób możemy już dziś, przynajmniej częściowo odpartyjnić samorządy i sprawić, by rozkaz z warszawskiej centrali nie miał żadnego znaczenia dla życia naszej gminy czy regionu.

Autonomia gminna

Pewnie udało ci się już zauważyć, że miażdżąca większość decyzji dotyczących Twojej codzienności podejmowane są w stolicy. W które drogi inwestować? Skąd brać energię? Jak wysokie płacić podatki? - odpowiedzi na te pytania padają za stołem centrali partyjnej w Warszawie. W pewien sposób przypomina to centralne planowanie. Regiony, a także gminy, prawnie nie różnią się od siebie. Klucz przydzielania im pieniędzy z centrali jest podobny - bez względu na to czy jednej gminie powodzi się lepiej czy gorzej, czy zamieszkują ją ludzie przedsiębiorczy i pracowici, czy też mniej. Czy jest to miasto nastawione na turystykę i rozwój kultury, na pracę w sektorze IT czy przemysł ciężki i wydobywczy. Klucz zazwyczaj jest ten sam - wszyscy płacimy te same (wysokie) podatki i w zamian otrzymujemy tej samej (niskiej) jakości usługi publiczne - np. bezpieczeństwo, ofertę kulturalną, wywóz śmieci itp. Regiony i gminy nie konkurują ze sobą.

Samorządność w Polsce jest mitem, a przeciętny Polak nie wie kompletnie czym zajmuje się jego rada gminy czy sejmik województwa. Czas to zmienić.

Demokraci Bezpośredni, zwłaszcza ci w sejmikach wojewódzkich, silnie lobbować będą za decentralizacją państwa, tak aby jak najwięcej decyzji, nawet najbardziej kontrowersyjnych, podejmowane mogło być na poziomie regionu bądź gminy. Chcemy różnorodności. Chcemy by gminy i regiony konkurowały ze sobą wprowadzając innowacyjne rozwiązania i czerpały ze swoich doświadczeń, tak jak ma to miejsce w Niemczech, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech. Autonomia regionów powinna być silna także po to, by poszkodowane decyzjami państwowymi mniejszości nie musiały opuszczać kraju - płacę za wysokie podatki? nie ma pracy w mojej okolicy? - to przeprowadzę się do gminy obok i tam będę płacił niższe! Nie muszę wyjeżdżać do Wielkiej Brytanii, zmieniać języka, kultury, opuszczać rodziny i znajomych, by móc spokojnie i szczęśliwie żyć.

Metodami nacisku politycznego wymusimy na parlamencie zmianę systemu płacenia podatków - tak, aby szły one "od dołu do góry". Od gminy, przez region i dopiero do budżetu państwa. A nie na odwrót jak obecnie, przy czym ponosimy ogromne koszty administracyjne, a uznaniowość organów państwa przeważa nad potrzebami lokalnych wspólnot.

Nie bez powodu najsilniejsze gospodarczo państwa to federacje bądź konfederacje. Decentralizacja, a wręcz autonomia regionów czy konfederalizacja, jest kluczem do sukcesu w dzisiejszym świecie globalizacji - nie wszystko musi być wszędzie takie samo.

Waluty lokalne

Czy zastanawiało Cię czemu wszystkie małe sklepiki spożywcze, kwiaciarnie, warsztaty szewców, piekarnie w twojej okolicy upadają? Czy tak po prostu "musi być" w globalistycznym świecie? Otóż nie - w państwach takich jak Szwajcaria, Włochy czy Francja do dziś wiele lokalnych zakładów produkcyjnych i handlowych pracuje i rozwija się w najlepsze, dobrze wypełniając potrzeby lokalnych społeczności. Nie upadają w konkurencji z wielkimi koncernami. Czy potrzebna jest do tego interwencja państwa, tworzenie ulg podatkowych? Niekoniecznie. Wystarczą waluty lokalne.

Szwajcarski VIR jest trzecią walutą tego kraju, a w Belgii płaci się dwoma rodzajami euro - oficjalnym euro, tym o którym mówi się w mediach i lokalnym RES euro. W Stanach tego typu waluty nazywają się rozmaicie - Barter Dolar jest tylko jedną z nich. W Japonii funkcjonuje aż ok. 300 walut lokalnych.

O co chodzi w walutach lokalnych? W wielkim uproszczeniu ich magia polega na tym, że w pełni dobrowolnie, lokalne społeczności korzystają z własnego środka wymiany (kurs 1:1 z walutą krajową - w naszym wypadku ze złotówką) w ramach najprostszych, doraźnych usług - takich jak zakup gazety, pójście do fryzjera czy lokalnej apteki. Waluta lokalna nie jest i nie może być wymienialna na pieniądze krajowe (tj. waluty lokalnej nie zamienimy na złotówkę, dolara czy euro). To blokuje odpływ kapitału lokalnego za granice naszego państwa do właścicieli wielkich koncernów. Oczywiście waluta lokalna nie zastępuje państwowej - działa obok niej, niwelując szkodliwe efekty globalizacji, pozostawiając te pozytywne, takie jak np. możliwość zakupu produktów importowanych (np. tabletu przypuszczalnie nie kupisz za walutę lokalną).

Jak to wygląda w praktyce? Z pozoru nie wprowadza żadnej rewolucji. Udajesz się do kiosku kupić gazetę i kupujesz ją nieco taniej (średnio o 10%) płacąc lokalnymi pieniędzmi. Następnie kioskarz nie może zapłacić nimi w hipermarkecie (tam korzysta ze złotówek), ale idzie do lokalnego fryzjera i tam je wydaje. I tak dalej. Waluta lokalna zamyka się w obiegu lokalnym. W wielkich hipermarketach, sieciach z elektroniką itp. płacimy walutą główną - państwową. A co, gdyby inwestycje samorządowe częściowo można było finansować w walucie lokalnej? Dodajmy, że jest to możliwe w świetle obecnego prawa do pewnej kwoty, podobnie jak wypłacanie premii pracownikom w formie waluty lokalnej.

Prosta, dobrowolna, przejrzysta metoda na rozkwit lokalnej przedsiębiorczości. Demokraci Bezpośredni dbają o oddolne przedsięwzięcia, także biznesowe takie jak waluta lokalna. Dlatego stworzą w swoich gminach i regionach dogodne warunki dla rozwoju tego typu systemów wymiany lokalnej.

Aktualności z kampanii

Kandydat do sejmiku Mazowsza: trzeba zmienić podejście polityków do obywateli

Data: 10.11.2014

Sprawy powinny być traktowane od dołu do góry, czyli wychodzić od obywatela. Polityk jest zatrudnionym przez obywatela człowiekiem od załatwiania jego spraw, nie od narzucania mu swojej woli - mówi w audycji "Z kraju i ze świata" wiceprzewodniczący zarządu Demokracji Bezpośredniej, Dominik Hernik.


Kandydat do sejmiku województwa mazowieckiego mówi, że "trzeba dać obywatelom narzędzia do decydowania o ich własności w państwie, czyli samorządzie".
Referendum
- Pierwszym punktem naszego programu w wyborach samorządowych jest demokracja lokalna, którą chcemy rozwijać, właśnie między innymi poprzez mechanizmy budżetów obywatelskich i mechanizmy konsultacji społecznych - mówi Dominik Hernik. Dodaje, że mechanizmy umożliwiające obywatelom uczestniczenie w decyzjach podejmowanych przez samorząd już istnieją, "przykładem jest chociażby warszawski budżet obywatelski".

Zdaniem gościa radiowej Jedynki, o wszystkich inwestycjach powinni decydować w całości obywatele. - Obywatele najlepiej wiedzą jakie problemy należy rozwiązywać, gdzie występują braki. Nie ma żadnego powodu, aby to politycy narzucali nam swoją wolę - podkreśla Dominik Hernik.

Gość audycji "Z kraju i ze świata" mówi, że należy znaleźć sposób, aby dowiedzieć się, jakie są pomysły i postulaty zwykłych obywateli. - Metodą na to nie są wybory raz na cztery lata, tylko systemy partycypacji, konsultacje, budżety - wylicza.

Stowarzyszenie Demokracja Bezpośredniej postuluje także m.in. wprowadzenie waluty lokalnej. - Oprócz powszechnie akceptowalnej i wymienianej na inne waluty krajowej, powinny funkcjonować środki płatnicze lokalne - mówi Dominik Hernik.

Aby odsłuchać całą audycję kliknij tutaj : » http://www.polskieradio.pl/7/473/Artykul/1273085,Kandydat-Demokracji-Bezposredniej-do-sejmiku-trzeba-zmienic-podejscie-politykow-do-obywateli

Gazeta Wyborcza o Demokracji Bezpośredniej

Data: 09.11.2014

Referendum Cały tekst :
"Daj zarobić Twoim znajomym nawet 1500 zł za jeden dzień pracy", "Praca radnego łatwa dla każdego" - takimi hasłami członkowie Demokracji Bezpośredniej zachęcali do kandydowania w wyborach samorządowych.

Wygląda na to, że akcja była skuteczna, bo DB zarejestrowała swoje listy we wszystkich województwach w wyborach do sejmików. Uczestniczyła więc w losowaniu numerów list ogólnopolskich obok największych partii i dostała numer 2. Nie udało się to znacznie większemu Twojemu Ruchowi, który ma pieniądze z budżetu i struktury ogólnokrajowe.

Demokracja Bezpośrednia powstała w 2012 r. w Krakowie po protestach anty-ACTA oraz odrzuceniu przez Sejm wniosku "Solidarności" o referendum w sprawie wieku emerytalnego. Sprowokowani tymi wydarzeniami "działacze od lewej do prawej strony", jak można przeczytać na stronie internetowej partii, skontaktowali się ze sobą przez internet i powołali do życia nowe ugrupowanie. W większości są to ludzie młodzi, studenci, przedsiębiorcy lub rozgoryczeni eksczłonkowie partyjnych młodzieżówek komunikujący się głównie w sieciach społecznościowych.

- Nieważne, czy jesteś prawicowcem, czy lewicowcem, bo jako zwykły obywatel nie masz nic do powiedzenia w tym państwie - wyjaśnia rzecznik prasowy partii Paweł Tanajno. Sam ma 38 lat, na co dzień zajmuje się marketingiem internetowym.

I dodaje: - Dlatego postanowiliśmy odsunąć kwestie światopoglądowe na dalszy plan i skoncentrować się na zmianie zasad. Do partii bierzemy wszystkich chętnych, o ile zgadzają się z naszymi postulatami. Wyjątkiem są sympatycy Korwin-Mikkego, którzy uważają, że obywatele to głównie idioci i można odebrać im prawa wyborcze - mówi rzecznik.

Członkowie partii wypisali aż 25 postulatów, których fundamentem jest uczynienie z referendum faktycznego narzędzia decydowania o najważniejszych sprawach w państwie. W tym celu DB domaga się zniesienia progu frekwencji, prawa przeprowadzenia referendum w każdej sprawie państwowej i uznania wyników za wiążące dla Sejmu. Postuluje też możliwość odwołania posłów i wetowania w drodze referendum ustaw przyjętych przez Sejm.

- Kto zarządza ugrupowaniem? - pytam Tanajnę. Rozbawiony odpowiada: - U nas wszelkie decyzje podejmowane są oddolnie przez szeregowych członków. Śmiejemy się, że zarząd jest od cieciowania, czyli zarządzania partią od strony organizacyjnej. W innych partiach jest wódz, który trzyma wszystkich za mordy. U nas tak to nie działa.

Partia ma jednak dziewięcioosobowy zarząd. Przewodniczącym jest Adam Kotucha (student prawa na UJ), wiceprzewodniczącymi - Łukasz Plonus (student finansów i rachunkowości w Sopocie) i Dominik Hernik (student medycyny na WUM). Siedmiu ma mniej niż 35 lat.

Tanajno przyznaje, że kontrowersyjna zachęta do startu w wyborach to prowokacja, choć mówi też o "geście rozpaczy". - Przy tych wyborach zderzyliśmy się ze strasznym zniechęceniem ludzi do polityki. Dlatego chcieliśmy im pokazać, że urząd radnego to nie politykowanie, ale przede wszystkim zwykła praca. I podaje przykład: - Jeżeli namawiam do startu w wyborach urbanistę, specjalistę od rozwiązań ekologicznych w mieście, a on wątpi w swoje kompetencje, to mnie krew zalewa. Bo wiem, że partyjniacy bez żadnych kwalifikacji nie mają takich skrupułów. Poszliśmy na łatwiznę, aby zainteresować jak najwięcej ludzi wyborami - mówi rzecznik.

Dlatego na stronie internetowej partii pojawiły się ogłoszenia w rodzaju: "Dieta 2600 zł co miesiąc za 3 dni pracy. Czym zajmuje się radny? Radny czyta i podejmuje decyzje. Jeśli lubisz czytać i lubisz podejmować decyzje - zostań radnym".

Demokracja Bezpośrednia ma na razie ok. 250 członków w całym kraju. Na listach do sejmików wojewódzkich 95 proc. to bezpartyjni społecznicy. - Dla nas najważniejszą cechą polityka jest posłuszeństwo, ale nie wobec zarządu, tylko wobec obywateli, którzy go wybierają - deklaruje Tanajno.

- To kolejny przykład narastającego od dawna na Zachodzie trendu, który dowodzi, że młodzi wcale nie przestają się interesować polityką, tylko zmieniają formę swego zaangażowania z konwencjonalnej na bardziej uczestniczącą - mówi prof. Krystyna Szafraniec, socjolog z UMK w Toruniu. - To, czy Demokracji Bezpośredniej uda się zmienić reguły gry politycznej, zależy jednak nie tyle od liderów, których w ruchu programowo nie ma, ile od samych obywateli. Mam pewne obawy - w starym politycznym środowisku rewolucyjne rozwiązania z trudem się przyjmują.

W obecnych wyborach samorządowych Demokracja Bezpośrednia zarejestrowała listy we wszystkich województwach.

Cały tekst: » http://wyborcza.pl/1,75478,16893797,Demokracja_Bezposrednia_startuje_w_wyborach_do_sejmikow.html#ixzz3Hjke0Vyu

Dominik Hernik: ?Dajemy bezpartyjnym możliwość startu w wyborach?

Data: 08.11.2014

Demokracja Bezpośrednia działa na zasadzie stowarzyszenia. Członkiem Demokracji Bezpośredniej może zostać każdy. Organizacja postuluje m.in. wprowadzenie waluty lokalnej.

- Demokracja Bezpośrednia jest częścią większego ruch, któremu m.in. udało się zatrzymać ACTA. Ponad 90 proc. kandydatów z naszych list nie należy do żadnej partii – podkreślił Dominik Hernik, Demokracja Bezpośrednia.

Kandydat do sejmiku województwa mazowieckiego dodał, że najważniejszym problemem, z którym powinny zmierzyć się samorządy w Polsce jest komunikacja.

Gość PR24 zwrócił uwagę na to, że mieszkańcy miast i gmin powinni bardziej uczestniczyć w życiu społecznym. – Dla nas duże znaczenie ma komunikacja. Potrzebny jest dialog między władzą a mieszkańcami, którego dziś brakuje – zaznaczył Dominik Hernik.
Referendum
Konfederalizacja Polski

Dominik Hernik powiedział, że jednym z podstawowych celów Demokracji Bezpośredniej jest zmiana obecnego systemu. – Wszystkie najważniejsze decyzje zapadają w Warszawie a obywatele nie mają na nie żadnego wpływu. Tym samym większość pieniędzy jest wydawana z centralnego budżetu – podsumował Gość PR24.

Sensacyjnie dobre wiadomości

Data: 06.11.2014

Za sprawą Demokracji Bezpośredniej w mediach pojawiają się sensacyjnie dobre wiadomości. Zobacz:


Takie wiadomości nie muszą być wyjątkiem. Tylko od ciebie zależy, czy twoje decyzje będą się liczyć, czy będą za ciebie podejmować je inni i ty nie będziesz miał nic do powiedzenia.

Demokracja Bezpośrednia oddaje Ci głos.


Obejrzyj najnowsze klipy z kampanii pod adresem:
» https://www.youtube.com/channel/UCbcbsvnskA15n8kd0FZz7Kg

Sejmik województwa Wielkopolskiego

Data: 06.11.2014

Anastazja Jaworska, wulkan kreatywności.
Stworzyła kampanię dzięki, której ona i kolega Łukasz Głąb zapiszą się w historii kampanii samorządowych.
Demokracja Bezpośrednia nie ma subwencji, nie ma sponsorów. Korzystamy z zasobów obywatelskich.Takie pomysły są na wagę złota.

Idioci już byli czas na głąba

Referendum Referendum

Miasto Warszawa musi uczciwie zwrócić pieniądze za mandaty

Data: 03.11.2014

W dniu 24 października 2014 r. (piątek) o godz. 13:00 w Prokuraturze Rejonowej Śródmieście Demokracja Bezpośrednia z udziałem kandydata na Prezydenta Warszawy złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez urzędującego obecnie Prezydenta Warszawy Panią Hannę Gronkiewicz-Waltz, dotyczące zaniechania podjęcia czynności zmierzających do zwrotu bezprawnie naliczonych i pobranych mandatów wystawionych przez straż miejską.

Zawiadomienie będzie początkiem ogólnopolskiej akcji Demokracji Bezpośredniej mające być sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich samorządowców w całym kraju. „Przestańcie okradać mieszkańców z wykorzystaniem straży miejskiej. Zwróćcie kasę z wystawionych mandatów wyegzekwowaną bezprawnie”
Szczegóły zawiadomienia » http://db.org.pl/projekty-programowe.php?wpis=2-stra-miejska

Kandydat do rady w Drawsku Pomorskim

Data: 30.10.2014

Referendum

Obywatele narzucą mu program

Data: 26.10.2014

Andrzej Gorayski jest informatykiem i redaktorem portalu Debeściak. Jest również jednym ze współzałożycieli ugrupowania Demokracja Bezpośrednia. Podkreśla, że nie wierzy politykom i startuje w wyborach, by przełamać partyjny monopol. Kandydat chce dotrzeć ze swym programem do mieszkańców Warszawy wyłącznie bezpośrednio. Jego zdaniem, media nie są zainteresowane pokazywaniem takich ugrupowań, jak Demokracja Bezpośrednia. Od poniedziałku 27 października rozpoczyna swą kampanię wyborczą. Podkreśla, że nie jest ważne, jakie on ma szanse na zwycięstwo w wyborach. - Ważne jest, jaką szansę mają obywatele. Bo to o nich chodzi. Ja osobiście nie jestem tutaj istotny - mówi w "Sygnałach dnia". Zwraca uwagę, że demokracja bezpośrednia polega na tym, żeby obywatel miał wpływ na władzę, na decyzje władzy. Zapewnia też, że zwraca się do obywateli bez względu na ich przekonania polityczne. Andrzej Gorayski liczy, że to obywatele narzucą mu program. Ma oczywiście swoje pięć punktów, jakimi są edukacja, komunikacja i antybiurokracja, likwidacja straży miejskiej, referendum w sprawie zburzenia PKiN, odbudowa pałaców Saskiego i Brühla. Chce przeznaczyć trzy miliardy złotych na - jak to nazwał - obywatelski budżet inwestycyjny. Mieszkańcy stolicy mogliby w ramach tej sumy wskazywać władzy, na co przeznaczyć pieniądze.

Więcej o prezydencie » http://db.org.pl/prezydent.php